ZAPIS MYSLI , ZYCIE CODZIENNE , REPORTAZE , WIERSZE , OPOWIADANIA , RELACJE Z WERNISAZY.
Archiwum
O autorze
Zakładki:
Facebook
Gdzie zagladam
GTWB
IMA
Mapa Warszawy
Mozna napisac do mnie
Nasza klasa
Picassaweb
Retrospektakl
Tajemnica.wordpress.com - blog.

proza

wtorek, 24 czerwca 2008

Redaktorka Katja de Bruin( 1968) wybiera ze stu listow tygodniowo, szesc przeznaczonych do publikacji w rubryce Achterwerk VPRO-gids. Katja debiutowala jako autorka listu w wieku lat 9, w tej samej rubryce, ktora obecnie prowadzi, jako redaktor, od 1991 roku.

W Achterwerk znajdziemy listy czytelnikow od lat 8 do 20, opinie na biezace trudne tematy, takze wiersze i rysunki.

Moje corki, jak wielu rowiesnikow, zaczynaja lekture VPRO od tej rubryki.

Z wybranych listow powstala w tym roku ksiazka pt. Ik moest dit even kwijt .





http://www.ze.nl/lezen/Achterwerk-Ik-moest-dit-even-kwijt/556/

Listy moich dzieci pojawialy sie w Achterwerk, od ich 12 roku zycia; kilka zostalo opublikowanych  rowniez w tej ksiazce.

Debiut uwazam za udany i bardzo sie  ciesze.

sobota, 24 maja 2008

Z blogu zaprzyjaznionego Azariasha wklejam nastepujacy tekst :

" Wszystkim innym blogującym, którzy obwieszczą nadciągające nowe moje pisadło na swoich blogach, będę naprawdę z głębi serca i dozgonnie wdzięczny.

Pozdrawiam serdecznie

Azariash "

 

" Opowiadanie będzie nosiło tytuł "Najemnik" , a zakończenie dopiero się pisze. Premierowy odcinek opublikuję w poniedziałek wieczorem. Później będzie się ukazywało w jakimś regularnym odstępie czasu, jeszcze nie wiem jakim, ale pewnie nie codziennie, ze względu na to, ze zbliża się sesja egzaminacyjna. Wszsytkich, którzy tu zaglądają, nawet jeśli nie wiem, że zaglądają, wszystkich szpiegujących mnie i moją radosną twórczość, serdecznie zapraszam do czytania i kommentowania. Każdy wasz komentarz jest dla mnie bardzo bardzo ważny. "

http://sonofkain.blox.pl/html

Od siebie dodam, ze opowiadanie, czy wiersz, ma taka sama wartosc, lub jej brak, gdy ukazuje sie w pismie literackim, w blogu, lub gdzie indziej, wiec zachecam do czytania i komentowania, tym bardziej, ze w tym celu nie trzeba udac sie do ksiegarni, czy kiosku, aby cos  zakupic, Azariash wspanialomyslnie rodzaje nam swoje  dziela, a poniewaz ja postepuje podobnie ( lecz nie tak samo, bo najpierw opublikowalam swoje prace, a teraz je w blogu czytelnikom rozdaje), rozumiem postawe Aziego.

Do poniedzialku:)

piątek, 28 grudnia 2007

    Po Wigilii u Marleny wyszlam na ulice . Powietrze bylo mrozne .

Na przystanku tramwajowym stali dwaj mezczyzni .

- Ostatani tramwaj juz odjechal - odezwal sie do mnie jeden z nich .

Mieli harmonijke ustna , na ktorej na zmiane grali . Pierwszy byl bardzo chudy , drugi gruby i niski .

- Filozof jestem  - przedstawil sie chudy .

- Jestem kucharzem - uklonil sie kolega .

- Zuza - odpowiedzialam i poszlismy razem wzdluz torow tramwajowych , mijani przez trabiace na nas taksowki .

- Skad jestes ?  - zapytal Filozof , gdy Kucharz przejal harmonijke .

- Ze skweru Fryderyka Henryka - odparlam , majac na mysli , w ktorym miejscu skrecam w swoja strone .

Rozesmiali sie .

- Chodz z nami do Korsakoffa , masz po drodze - powiedzial Kucharz .

Korsakoff przy Nassaukade przypominal wczesny Remont na Warynskiego . Parszywe miejsce , do ktorego zwykle chodzilo sie po polnocy i nigdy na trzezwo . Pora i warunki byly zatem odpowiednie .

- Dobra - zgodzilam sie .

    Bramkarz przyjrzal sie nam uwaznie , nie wiadomo dlaczego , ale nic nie powiedzial . Zaraz po wejsciu Filozof znikl w oparach dymu na parkiecie . Razem z Kucharzem usiedlismy przy barze .

- Czy moge zaproponowac wino ? - usmiechnal sie Kucharz .

- Chetnie , czerwone - odpowiedzialam .

Kucharz zwrocil sie do barmana , ktory natychmiast zrealizowal zamowienie .

Ze wzniesionym do gory kieliszkiem Kucharz rzucil : - czy Bog istnieje ...

Uznalam ten zwrot retoryczny za toast .

- ...w naszych sercach - dopowiedzialam .

Kucharz ozywil sie gwaltownie .

- Tak myslisz ? To znaczy , ze nie musze prowadzic restauracji ojca , nie musze w niedziele chodzic do kosciola ; chcialbym podrozowac . Bog jest w sercu ! - filozofowal dalej Kucharz . - Moge wyjechac stad kiedy zechce !

- Wszystko mozesz . To jest Twoje zycie - odparlam .

- Ty tez wyjechalas . Tak , nie powinieniem pytac skad jestes . Wybacz mi .

Zaczal calowac mnie po rekach . Wyrwalam mu dlonie .

- Wybacz mi , ciagnal , wy tam mieliscie straszne zycie , wojne , nikt nie ma prawa pytac , skad jestes !

Wyraznie bral mnie za jednego z uchodzcow z bylej Jugoslawii . W bialej , wigilijnej bluzce z koronkami i w czarnej spodnicy do ziemi kojarzylam mu sie z obrazami terroryzowanej ludnosci , ktore widzial w dziennikach telewizyjnych .

    Nie chcialo mi sie tlumaczyc , ze Wigilia , raz w roku , to taka polska tradycja .

Dopilismy wino .

- Dobrych podrozy - zyczylam mu na pozegnanie .

- Szczescia w zyciu .

- Ja mam duzo szczescia w zyciu , jestem wolnym czlowiekiem .

Kucharz zostal przy barze ze swoimi myslami .

Wyszlam z Korsakoffa i poszlam do domu .

--------------------------------------------------------Agnieszka Sadlakowska

Ciemniejsza strona magii w zyciu , w tym opowiadaniu , niech Was  nie zasmuca , lecz - na wszelki wypadek -  dopiero  po Swietach te proze  pokazuje . 

piątek, 14 grudnia 2007

    Po pietnastu latach pracy w klubie studenckim , nasza grupa zdobyla dyplomy zawodowcow i zalozyla Teatr Pantomimy Alternatywnej . Moze nie wygladalismy tak samo jak dwadziescia lat temu , kiedy spotkalismy sie po raz pierwszy  , ale gruba warstwa podkladu pod puder przed wejsciem na scene zalatwiala te rzeczy .

   Ja zostalem choreografem i szefem . Mialem najwieksze doswiadczenie ; zanim doprowadzilem te dzieciarnie do czegos , pracowalem zawodowo na deskach teatrow w Opolu , Rabce , Kielcach i nawet w Lodzi . Teraz ulokowalismy sie w stolicy . Od razu posypaly sie propozycje , znajomosci , wywiady . Wtedy wlasnie pojawila sie ta studentka . Zaczela przychodzic na proby , zeby zrobic - jak powiedziala - zapis spektaklu . Od razu po probie poszlismy do restauracji , zamowilem dwie butelki wina do obiadu i wylozylem jej swoje teorie na temat sztuki . Bylem w formie !

    Mniej wiecej po tygodniu oswoilem ja z Trojkatem Bermudzkim , w ktorym czesto ktos przepadal na jakis czas bez wiesci . Rogi trojkata wyznaczal Barek przerobiony z szaletu meskiego w parku pod Palacem Kultury , knajpa naprzeciw teatru i Sciek , jak popularnie nazywalo sie Klub Filmowca . Najbardziej smieszyl ja Barek , ze tam przedtem faceci lali i teraz tez leja - w gardla .

 

    Pewnej nocy przyjechal do Scieku szef prywatnego biznesu , w ktorym dorabial Krzycho i uparl sie , zebysmy jechali do niego . Pojechalismy . Staly tam maszyny do wytlaczania papieru , a szef wyjal pol litra , nalal i mowi , ze Krzycho ma tu swoj kat , jedzenie i spanie , ale musi na to zapracowac . Nie ma darmo . Wyciagnal Dzienniczek Ucznia , w ktorym notowal codziennie ile Krzycho mial wyrobic normy , ile wykonal i tak dalej i zwrocil sie do mnie jak szef do szefa , zebym po spektaklach predzej odsylal artyste . Tak go nazwal .Tego nie lubie . Krzycho tez nie , ale akurat przysnal .

    Studentka nie odzywala sie , tylko patrzyla takimi oczami , ze sie wscieklem . Krzycho ma czterdziestke , porzadny chlop , swoje przezyl , a ta sie patrzy . Zdziwiona ! Wyrzucilem ja na ulice . Nie przychodzila do teatru przez tydzien . Pewnie obrazona . Ona jest obrazona ?! To co Krzycho ma powiedziec na takie zycie ...

    Jak przyszla , prosto z teatru poszlismy nad Wisle , na piwo . Tam jest tyle kioskow , ze zawsze gdzies w archipelagu browar sie trafi . Cieply kwiecien . Ona mowi do mnie , ze wtedy o siodmej rano jak uslyszala stukanie do drzwi , myslala , ze to ja przyszedlem na kawe , porozmawiac  i ze pojedziemy razem do teatru . Normalnie nie otwiera , bo mieszka bez zameldowania w lokalu po emigrantach i gra " pusty numer " . Otworzyla , a tu nieznajomi faceci z nakazem rewizji . Zabrali jej ksiazki i maszyne do pisania . Przez caly dzien przesluchanie na Mostowskich , skad ma te ksiazki , a potem do celi . Polowe ubecy wzieli sobie , jeden kiepsko motywowal , ze to jej nie obciaza w protokole , a drugi , ze musi swoje dzieci prawdziwej historii ze zrodel uczyc .

    No , nie wiem , myslalem , ze komponuje , zeby mi bylo glupio , ze ja wtedy wypchnalem na ulice i zatrzasnalem drzwi . Wyobraznie to ona ma barwna . Opowiadala o kobitkach w celi , jedna zarznela meza nozem , z milosci ; klocili sie i chciala go tylko postraszyc . W celi byl straszny smrod , bo ta Lady Macbeth siedziala w kacie , sikala pod siebie i belkotala : " krew , pelno krwi " , na okraglo przez czterdziesci osiem godzin . I nikt nie wzywal do niej lekarza . W to , to juz w ogole trudno uwierzyc , bo miejsce takiej jest w psychiatryku . Zeby sie ratowac , reszta palila skrety , papierosy , co ktora  miala , a studentka - niepalaca . Tragedia ! Dopiero babcia meliniara , wsciekla , ze jej pies zostal sam w domu , troche z zalu , ze sie zwierze meczy  , a troche ze zlosci , ze  jej wszystko osra i psia szczyna zaleje , psia krew , jak uslyszala od studentki , ze tylko meliny w nocy sa ostatnia sznasa , zeby sie napic , bo nie ma nocnych sklepow , wziela ja jak kwoka pod skrzydla . Juz miala dac jej swoj adres , ale kiedy zaczely szukac skrawka papieru do zapisania , babcie zabrali . Znaczy , ze przez caly czas byl podsluch . Szkoda , chetnie wpadl bym z nia na te meline .

    Wierzyc , nie wierzyc  - nie martw sie , mowie , co tydzien jezdze do Berlina , gram w nocnej knajpie Party i U lekarza , taka pantomime , w ktorej wyciagam dwa serca z klienta , a teraz zaprosili mnie do galerii sztuki z repertuarem na otwarcie wernisazu . Jedziesz ze mna .

    Tu jakby grom we mnie strzelil . Pokazala mi wyrok osmiu miesiecy wiezienia w zawieszeniu na piec lat . Osiemdziesiaty szosty , no to potrwa do dziewiecdziesiatego pierwszego , mysle sobie , a tu ja pocieszam , ze to nie ma nic do rzeczy i ze wszystkim teraz paszporty daja .

    Wtedy zobaczylem tych dwoch , ktorzy przez caly dzien lazili za nami , ze znow sie kreca . Tajniacy . Nie potrzebowala mi tego mowic , zorientowalem sie sam . Oni specyficznie chodza , a dla choreografa ruch jest na pierwszym miejscu . Przyjrzalem sie jej uwaznie . Chuda , blada i te jej geste , czarne wlosy . Wiedzialem , ze teraz nie moge pokazac jej Berlina i nie pojdziemy razem na Kreutzberg do jednego plastyka oryginala i ze ten archipelag i ten Sciek to bedzie wszystko , taki niezamierzony plan piecioletni ... ale cos jednak moglem .

    Zatrzymalem przejezdzajaca taksowke , akurat byla wolna i urwalismy sie stamtad do teatru . Portier popijal na zapleczu z garderobianym , panem Franiem .

- Panie Franiu , stawiam pol litra i obetnij pan te Mona Lize na wspolczesnie .

- Tak jak teraz pol ulicy chodzi , punk , rock , jez , mlynarszczak ...?

- No tak .

- Zdolny jestes panie Franiu , rodzona matka jej nie pozna - zasmial sie portier i lyknal setke czystej .

Popatrzylem na dzielo garderobianego .

- To ja zycze powodzenia tym ubekom , co cie znaja tylko z fotek - dorzucilem toast , zeby jej dodac otuchy , bo teraz to juz calkiem marnie zaczela wygladac .

---------------------------------------------Agnieszka Sadlakowska

Opowiadanie ukazalo sie w Almanachu Literackim Bundesstrasse B1 .

Nazywam to opowiadanie rowniez :  portret choreografa .

10:13, sad.a.5 , proza
Link Komentarze (6) »
sobota, 08 grudnia 2007

    Bylam na dworcu kolejowym . Podloga wylozona kafelkami , posrodku mozaika . Spieszacy podrozni z bagazami nie zwracali uwagi na wzor mogocacy pod ich butami . Ktos oparty o sciane zapatrzyl sie w sekundnik zegara . Una secunda . Obudzilam sie .

    W spalonym sloncem ogrodzie na malej , greckiej wyspie , podlewalismy rosliny woda zebrana w kamiennym kregu . Spekane kawalki skal tworzyly na cembrowinie zawily wzor .

- Jak sie nazywa twoj smok ? - zapytalam przyjaciela .

- Amos - odpowiedzial .

Milczelismy dalej noszac wode do najdalszych zakatkow ogrodu . Deszcze padaly tylko przez trzy dni w roku . Winorosl piela sie po scianie zbudowanego z kamieni domu . Slonce przeswiecalo przez liscie . W cien winorosli sfrunal smok . Rozprostowal blekitno - zielone skrzydla .

_ To Amos ? - zapytalam .

- Nie , jakis inny . One sie latwo plosza . Nawet jesli chce mu sie pic , nie podejdzie dco wody , poki tu bedziemy .

Odeszlismy w najdalszy kat ogrodu .

    Smok podszedl kolyszac sie lekko na lapach i pil dlugo . Opryskiwal sie woda , zanurzal skrzydla . Byl zmeczony lotem . Potem wrocil w cien winorosli i usnal .

- Zanies mu kosz oliwek i pomaranczy  - powiedzial moj przyjaciel .

Postawilam owoce w pewnej odleglosci od spiacego smoka , ostraoznie , zeby go nie obudzic . Mial bialo - rozowe wnetrza lap i dlugie , zielone rzesy .

    Obudzil sie po poludniu . Kiedy zjadl , powrozyl z kamyczkow . Ulozyl dziwna mozaike . Znaczenie tego wzoru objawilo sie nam niespodziewanie wieczorem . Srodkowy kamyk oznaczal nasza gore . Stluczony kawalek blekitnej filizanki byl pobliskim morzem . Dwie szklane kulki toczace sie z miejsca na miejsce - to my .

    Wiedzialam juz , ze musze odejsc z ogrodu , a nawet wyjechac z Grecji . Konczyla mi sie wiza i pieniadze . Wszystko to mozna bylo zalatwic , pieczatki w konsulacie w Atenach , ale czulam , ze moje miejsce jest gdzie indziej .

    Ostatniej nocy w ogrodzie mialam sen . Przezroczyste ryby fruwaly w powietrzu . Gdy zanurzaly sie w wodach waskich strumykow ich ciala stawaly sie mocniejsze . Gdy wyskakiwaly ponad wode stawaly sie znow przezroczyste . Szlam sciezka do lasu .

 - Nosisz tragedie - powiedziala spotkana w lesie kobieta  .

Wszystkie rowno poukladane kamyki rozpadly sie , tworzac kolorowa mozaike .

Postanowilam wrocic do swojego kraju .

------------------------------------------------Agnieszka Sadlakowska .

Opowiadanie ukazalo sie w Kwartalniku  Scena Polska ,  w Holandii .

Po mysleniu symbolicznym czlowieka , oniryczna opowiesc z motywem greckim , zycze przyjemnej lektury .

czwartek, 25 października 2007

Ksiazka Sophie Perrier pt . Mezczyzni w Holandii , lub po prostu Holendrzy , jak mozna przelozyc tytul " De mannen van Nederland " , przekonuje czytelnikow , ze jednym z hobby francuskiej dziennikarki sa mezczyzni . Trzydziesci piec kobiet roznych nardowosci stworzylo cos w rodzaju klubu dyskusyjnego , w ktorym wylewaja swoje zale , dziela sie podziwem na temat mezczyzn w Holandii , usiluje ich porownywac z mezczyznami zamieszkujacymi inne  kraje , okreslac cechy narodowe i na rozne sposoby klasyfikowac . Ksiazka nie ma pretensji naukowych , co zastrzega Sophie Perrier i cale szczescie , poniewaz doswiadczenia wspomnianych pan nie obejmuja wszystkich aspektow rzeczywistosci , miejscami sa bardzo idealistyczne i klasyfikacja egzemplarzy zaludniajacych Holandie okazuje sie niepelna . Juz rozdzial pierwszy , poswiecony wygladowi zewnetrznemu Holendrow , nasuwa koniecznosc uzupelnienia .

Opisywany typ , o ktorym nie mozna przestac myslec po bezsennych nocach , jak z ksiazki wynika , jest przystojnym , jasnowlosym i jasnookim , wiecznym studentem , podczas gdy w istocie nie tylko Johan Cruiff , niezbyt wysoki Robert Moszkowicz , ale rowniez duma narodowa Holandii , Czarny Tulipan - Ruud Gullit , ktoremu nic nie brakuje z meskosci , dziala jak wiadomo mocno na wyobraznie pan , lecz nie tych z tekstu , o ktorym mowa . Potrzebne jest zatem sprostowanie : mezczyzni w Holandii sa we wszystkich kolorach i rozmiarach . Nie wolno dyskryminowac rudych , szatynow , brunetow , siwowlosych , lysych i tych , ktorzy przy pomocy szamponu koloryzujacego zmienili swoj naturalny kolor wlosow . Kolejne uwagi przeczytane w tym samym rozdziale odnosza sie do tego , ze Holendrzy na ogol nie nosza garniturow . Mozna polecic paniom udanie sie do Hagi , siedziby ministerstw , gdzie ulice i biura roja sie od garniturow , co znacznie podwyzsza procent chocby marynarek uzywanych w Holandii . Natomiast Amsterdam i rolnicy holenderscy prezentuja wszystkie stany posrednie noszonych ubran , rowniez te opisywane w ksiazce .

Proponuje zastosowac podzial w zaleznosci od wieku Holendrow , poniewaz panowie roznia sie miedzy soba glownie pokoleniowo , a ksiazka ten stan rzeczy ignoruje . Mezczyzni , ktorzy w 68 roku mieli po 20 lat i hippisowali sa zupelnie inni niz ci , ktorzy dopiero w 68 roku sie urodzili . Obecne pokolenie dwudziestolatkow jest jeszcze inne .

W dalszym ciagu ksiazki Sophie Perrer zdumiewa opis oczu Holendrow , zamieszczony na stronie 27 , porownujacy ich do lalek . Moze efekt ten daja szkla kontaktowe , powszechnie tu uzywane , a  w innych krajach mniej popularne , ale Holendrzy na ogol wyjmuja je przed pojsciem do lozka i nie od razu gasza swiatlo , wtedy zmienia im sie spojrzenie i wyraz twarzy , proponuje paniom te powaznie gloszone , wesole opinie , zweryfikowac .

Kolejny rozdzial dotyczy filrtowania i tu okazuje sie , ze Holendrzy nie flirtuja . Panie wyraznie mecza sie tym , ze w metrze w tloku ( jest to moj komentarz ) rece do kieszeni spodni pakuja im tylko kieszonkowcy w celach rabunkowych , koledzy w pracy trzymaja lapy przy sobie i nie ma jak bronic cnoty , na ktora nikt nie nastaje . Ksiazka podkresla , ze seksualny spokoj jest szczegolnei widoczny w pracy , bo w pracy , o zgrozo , Holendrzy nie robia nic innego , tylko pracuja i nawet w kawiarni nie sa nastawieni na flirt . W calej ksiazce nie ma zadnego opisu sytuacji , w ktorej cudzoziemka flirtuje z Holendrem , a Holender z cudzoziemka . W zyciu jest to jednak mozliwe . Okazuje sie , ze Holendrzy potrafia flirtowac jezeli chca , ale nastepnie nie chca na samym flircie poprzestac . Odwazna kobieta , ktora decyduej sie na udany flirt z Holendrem , albo musi rzecz kontynuowac bardziej konkretnie , albo skorzystac ze sposobu na pozbycie sie natreta . Sposoby te sa w ksiazce podane , ale nie wprost . 35 kobiet nazreka na to , co jeszcze im sie nie udalo z mezczyznami w Holandii , zamiast zauwazyc , ze czesc sposobow zastosowanych pzrez nie do nawiazania kontaktu , moze tylko zniechecac . Na przyklad w rozdziale poswieconym komunikacji znajduje sie pozytywny przyklad na to , ze mozna z otwartymi Holendrami dyskutowac o porodach , szyciu krocza , a nawet oni sami doradzaja dziewczynom pojscie do ginekologa . No wlasnie ! Moze koledzy majac juz dosc tej rozmowy chcieli  odeslac kolezanki pod wlasciwy adres specjalisty , ktoremu placi sie miedzy innymi za to , zeby sluchal . Inaczej rozmawia sie z przyjacielem , kumplem , a inaczej z kims , w kim potencjalnie mozna sie zakochac . Holendrzy nie sa romantyczni , sa praktyczni , jak z ksiazki wynika . Mozna by sie nawet umawiac z nimi na cotygodniowe wspolne ogladanie porodu w holenderskiej telewizji . Mysle jednak , ze innego rodzaju filmy budza w mezczyznach pasje i zapal do milosnych wyczynow .

Rozdzial zatytulowany " W lozku " opowiada o seksie . Gorzej niz Holendrzy wypadaja juz tylko egoistyczni Finowie i Rosjanie na podstawie doswiadczen rosyjskiej aktorki . Zaskaujace sa pozytywne wrazenia na temat Grekow , ktrorzy wedlug relacji omawianej w ksiazce nieustannie gadaja w lozku . Nasuwa sie pytanie , czy gadatliwy Grek caluje i lize kobiete i jak godzi wszystkie elementy gry milosnej rownoczesnie ? Wracajac do Holendrow , z ksiazki wynika , ze seks traktuja normalnie : " seks to jest seks " . Podobno nie lubia zadnych innych lokacji , tylko lozko . W przeciwienstwie do informacji zawartych w omawianej literaturze , wystarczy przejechac sie wieczorem na rowerze zima , by zauwazyc , ze Holendrzy lubia sie kochac na podlodze , pod piecykiem , w pokoju mieszkalnym , nie zaslaniajac okien , nie z powodu perwersji , a tylko dlatego , ze lubia cieplo . Oszczednosc nie pozwala im jednak na ogrzewanie sypialni , w ktorych czesto nie ma zadnego zrodla ciepla .

Opisany na stronie 74 mlody mezczyzna nie  chcial , mimo nalegania dziewczyny , uprawiac seksu na trawniku . Ciekawe , gdzie ona znalazla tak naiwnego Holendra ? W krzakach w Vondelpark znajduja sie takie ilosci prezerwatyw , ze nie mozna wpuszczac tam dzieci , a jak dowiadujemy sie z lektury ksiazki , inne nacje nie lubia uzywac popularnych gumek i tylko zdyscyplinowani Holendrzy maja te zawsze przy sobie . Wlasnei Holendrzy lubia seks na lonie natury , np . w wodach przybrzeznych morza , oczywiscie robia to z opanowanym wyrazem twarzy , opisanym na stronie 27 omawianej ksiazki . W praktyce , latem , niezle sie kotluje w Morzu Polnocnym i w czasie wakacji w Morzu Srodziemnym , podczas gdy dzieci na plazy stawiaja babki z piasku .

Panie wspominaja o powsciagliwosci Holendrow , zapominajac , ze w ladna pogode nie mozna przejsc spokojnie kolo grupek nieznajomych , pijacych piwo na tarasach kafejek , mezczyzn , zeby nie uslyszec choralnych wrzaskow : " Dag moppie !". Holendrzy potrafia wrzucic skrzynke piwa na bagaznik , dziewczyne na rame , lub odwrotnie , przywiezc to wszystko do domu i bawic sie swietnie do rana . Tym bardziej , ze jak wykazuje lektura ksiazki , do seksu maja podejscie sportowe .

Zastanawia rowniez brak przykladow na to , ze na koncertach Holendrzy bawia sie z jointem w jednej rece i z piwem w drugiej , a nastepnie zaczepiaja roztanczona plec piekna . Na koncercie Everlasta w Melkweg , w marcu , bylo to wyraznie widoczne . Na imprezach prywatnych , pod wplywem roznych srodkow potrafia tez zasypiac rzedem na podlodze i kobiety nei maja z nich zadnego pozytku . dotyczy to glownie holenderskich 30 - latkow , ale nie tylko . Rowniez w pracy tworczej niektorzy uzywaja smart drugs . Robert Moszkowicz , ktory w pewnym okresie naduzywal kokainy , ma godnych siebie nastepcow .

Kolejny mit , ktory mozna znalezc w ksiazce Sophie Perrier dotyczy tego , ze Holendrzy nei bija kobiet . Ciesze sie , ze zadna z  pan nie zostala pobita , ale niektozry Holendrzy jednak bija . Zlamany nos jednej z kolezanek , wstrzas mozgu innej sa tu smutnymi przykladami wzietymi z zycia . Holenderski Kodeks Karny zawiera odpowiednie paragrafy na ten temat , a Sady Holenderskie tez maja na wokandzie sprawy o pobicie kobiet , zwiazane z przemoca domowa .

Duza ilosc nieporozumien miedzy cudzoziemkami i Holednrami dotyczy uzywania telefonu . W ksiazce zakochane panie narzekaja na to , ze panowie nie dzwonia do nich codziennie i spotykaja sie tylko raz w tygodniu . Rzeczywiscie pewne ceremonialy Kraju Tulipanow , choc malo znane , moga dorownywac zwyczajom Kraju Kwitnacej Wisni . Wiadomo , ze zakochana kobieta niejest w stanie zadzwonic pierwsza do mezczyzny , al ew kolezenskich ukladach jest to mozliwe . Wystarczy jednak dzwonic np . co drugi dzien do kolegi obdarzonego holenderska mentalnoscia ,zeby sie na dobre obrazil . Wiele przyjazni polsko- holenderskich zostaloby uratowanych , gdyby ta zasada postepowania byla ogolnie znana . Do przyjaciolki mozna dzwonic nawet piec razy dziennie , jednak nie radze beztrosko probowac tego w stosunku do holenderskiego przyjaciela , bo z pewnoscia stracimy go jako kumpla .

Holendrzy sa wierni , sa partnerscy , sa dobrymi ojcami , w porownaniu z innymi nacjami - tak . W tej rownosci lubia jednak narzucac wlasne zdanie i trzeba mocno dyskutowac , zeby poglad kobiety zostal uwzgledniony we wspolnie podejmowanej decyzji . Feministki holenderskie doprowadzily wprawdzie do tego , ze kobiety w Holandii zajmuja sie malowaniem scian w mieszkaniu i innymi pracami remontowo-budowlanymi , podczas gdy dobrzy ojcowie bawia sie z dziecmi . Oczywiscie opieka nad dziecmi to jest ciezka praca , ale nieporownywalnie inna , niz remont . Ten rodzaj rownouprawnienia zwraca uwage cudzoziemek , lub wrecz oburza , gdy maz Holender woli zeby sufit malowala zona w ciazy , a nie 16 - letni syn . Warto jednak jest miec wlasne zdanie i ostro sprzeciwiac sie holenderskim nawykom . Panie , ktore krytykuja w ksiazce holenderskie klasyczne pozycje w lozku , maja mozliwosc postapic inaczej . Holendrzy sa inteligentni , ucza sie szybko , wiec mozna pzrerobic z nimi cala Kamasutre , co wymaga pewnej sprawnosci fizycznej rowniez od partnerki . Drogie panie , moze trzeba zastanowic sie pzredtem , czy warto , zeby nie okazalosie potem , ze wygodniej bylo jednak klasycznie , w lozku .

W ksiazce brakuje tez opisu zjawiska , jakim jest Holender zakochany nieprzytomnie . Na prosbe jednej z moich kolezanek , jako uzupelnienie , przytaczam jej doswiadczenie . Otoz zakochany mezczyzna - Holender uczy sie szybko jezyka swojej cudzoziemki i poslugujac sie slownikiem , nawet bez znajomosci gramatyki , pisze czule lisciki , troszczy sei o nia , gdy jest chora wprowadzajac sie do niej , lub wprowadzajac ja do siebie , po trzech tygodniach proponuje legalizacje zwiazku , bardzo sie stara ,z eby jej nie stracic i w uroczy sposob traci glowe , tak z emozna go z calego serca kochac z wzajemnoscia . Tego wszystkim paniom zycze .

" De mannen van Nederland " doczekala sie recenzji w prasie holenderskiej i sprowokowala wiele dyskusji , trudno jest jednak potraktowac te ksiazke zbyt powanie , stad miejscami zartobliwy ton artykulu .

Zaznaczam rownoczesnie , ze w testach teoretycznych i praktycznych , dla potrzeb powyzszego tekstu , udzial wzieli wylacznie ochotnicy i zaden mezczyzna nie zostal skrzywdzony . Tytul pochodzi od redakcji .

-----------------------------------------------------Agnieszka Sadlakowska

Artykul powstal na zamowienie i zostal opublikowany w Biuletynie Polsko - Holenderskiego Stowarzyszenia Kulturalnego PNKV .

 
1 , 2 , 3 , 4