ZAPIS MYSLI , ZYCIE CODZIENNE , REPORTAZE , WIERSZE , OPOWIADANIA , RELACJE Z WERNISAZY.
Archiwum
O autorze
Zakładki:
Facebook
Gdzie zagladam
GTWB
IMA
Mapa Warszawy
Mozna napisac do mnie
Nasza klasa
Picassaweb
Retrospektakl
Tajemnica.wordpress.com - blog.
poniedziałek, 13 października 2008

W sobote 11 pazdziernika odbyl sie wernisaz zbiorowy prac grupy artystow w Linbaansgracht Group

The Living Room: Isabella Werkhoven, paintings. www.thelivingroomgallery.nl

               VOUSETES ICI: Mary Waters.

               Lumen Travo:  Rini Hurkmans

               Van Wijngaarden Hakkens: Roderijk Henderson, photography.

W sobote 11 pazdziernika w Galerii AYACS odbyl sie wernisaz prac Geert Bartelink.

http://www.ayacs.nl/lopend.htm

W piatek 10 pazdziernika w Galerii ARTTRA odbyl sie zbiorowy wernisaz prac Katelijne Wortel i Gerard Bleeker.






http://www.arttra.nl/galerie.htm

piątek, 10 października 2008

Wczoraj wieczorem wyrwalam sie z domu na spacer z kolezanka i z jej psem.

Dostarczylo mi to duzo przezyc, najpierw nie bylo jej w umowionym miejscu i doszlam az do jej domu, ale zeby nie ploszyc dzieci wrocilam do swojego domu i zadzwonilam do niej, odebraly dzieci, ze zaraz wroci, wiec wyszlam przed dom, a ona wlasnie podjechala na rowerze w drodze z kursu i poszlysmy razem po psa.

Pies po drodze spotyka sie z innymi psami, jedne lubi, od innych trzeba go trzymac z daleka, podobnie wlasciciele psow, jedni wdaja sie w pogawedki, inni omijaja sie z daleka.

Jednak to, co wydarzylo sie po drodze , przeszlo nasze oczekiwania. Pies jest czarny, duzy i ma lagodny charakter, po drodze zaczal sie bawic z laciata suczka wlascicieli irlandzkiego pubu, psy tarzaly sie i krecily w kolko, skakaly wesolo, az tu nagle pojawila sie kobieta z dwoma psami na smyczy i poinformowala nas krzykiem, zeby psy wziac na smycz. Dlaczego? Bo jej psy sa ostre i bezwzglednie agresywe. Psy zostaly wziete na smycze, ale to nie wystarczylo, kobieta zaczela udzielac ze zloscia  uwag i pouczen, w koncu odeszla odgrazajac sie, a pozniej wrocila juz bez psow i sie zaczelo na dobre, przedstawienie dla publicznosci przy stolikach nad kanalem...az wylegl z naroznego mieszkania na ulice jakis miejscowy sasiad.

Stalismy na ulicy, spotkalam tez znajomego informatyka, z kieliszkiem wina w reku, wszyscy byli po stronie psa wlascicielki i psa mojej kolezanki, dyskusja rozwijala sie w lot. W koncu rozzloszczona kobieta poszla sobie, a my weszlismy do srodka po wode dla psow i aby dokonczyc we wspolnym gronie wymiane zdan o calej tej sytuacji.

Pozniej przeszlysmy sie jeszcze nad sasiedni kanal w drodze do domow, zeby porozmawiac troche o naszych sprawach, dla odmiany po polsku.

Moze trudno jest w to uwierzyc, ale dla mnie byl to relaks. Noce nadal sa tak cieple, ze jeszcze nie trzeba zakladac skarpet, choc od wody wieje coraz chlodniejszy  wiatr.

czwartek, 09 października 2008

W opuszczonym szpitalu w centrum Amsterdamu sa pracownie, galerie sztuki, kawiarnie, umiescilam tam akcje jednego z moich opowiadan.

Wczoraj w jednej z galerii odbyl sie pokaz filmu dokumentalnego, podroz z Hagi do Kijowa i spotkanie mlodej Ukrainki z rodzicami, przyjaciolka, ich codzienne zycie, rozmowy, ktore mialy tez swoj filozoficzno-egzystencjalny wymiar.

Po projekcji wdalismy sie w dyskusje z rezyserem i operatorem filmu, w skladzie artystycznym i miedzynarodowym, jako, ze udzial wzieli holenderscy ( 2 ) , ukrainscy (1) i polscy ( 1) artysci:)

Pierwsza reakcja niejakiego Mori Bund byla: "dlaczego Kijow, a nie Odessa" , po czym opowiedzial wiele interesujacych rzeczy o Odessie..." ale ja mu tego nie powiem", zakonczyl i wyszedl.

My zostalismy i wtedy zaczelo sie na dobre. Holenderski rezyser z ogromna sympatia odniosl sie do Ukrainy, pokazal nastrojowe, lecz prawdziwe obrazy zycia w miescie, jego kamerzysta zas pracowal kiedys w Polsce w stadninie koni pod Poznaniem i nauczyl sie nawet troche mowic po polsku.

Nic dziwnego, ze ludzie wpuscili ich do swoich mieszkan w Kijowie. Mieszkania te nie byly duze, na scianie nad kanapa wisialy stare obrazy gesto stloczone i juz samo to mowilo o przeszlosci rodziny, ktora skupila sie jednak na swoim zyciu codziennym.

Dylematy emigranckie w pokoleniu 20- kilkulatek, dobra praca na zachodzie i tesknota do bliskich, ktora widac nawet bez slow,  dochodzi do glosu w monologach wewnetrznych i czestym zamysleniu glownej bohaterki. Nie sa to jej beztroskie lata. Przyjaciolka w Kijowie, w oczekiwaniu na dziecko, z mezem, psem, w swoim miescie, ma bardziej stabilna sytuacje zyciowa i zawodowa.

Mnie sie ta mloda inteligencja ukrainska wydala bardzo interesujaca - wyksztalceni, inteligentni, ciepli, wrazliwi ludzie o mocnych wieziach rodzinnych.

Koncowa scena w tramwaju w Hadze, gdy wchodza i wychodza Azjaci, czarna  Surinamka, to jest naprawde inny swiat, ktory moze byc wszedzie...tylko nie w domu w Kijowie.

Zderzenia dwu swiatow nie bylo, jesienne liscie w ulicznych alejach opadaja z drzew tak samo w Holandii i na Ukrainie, choc dla naszej bohaterki  z Hagi wieje chlodem, a w Kijowie jest po ludzku serdecznie i cieplo.