ZAPIS MYSLI , ZYCIE CODZIENNE , REPORTAZE , WIERSZE , OPOWIADANIA , RELACJE Z WERNISAZY.
Archiwum
O autorze
Zakładki:
Facebook
Gdzie zagladam
GTWB
IMA
Mapa Warszawy
Mozna napisac do mnie
Nasza klasa
Picassaweb
Retrospektakl
Tajemnica.wordpress.com - blog.
środa, 31 października 2007

Dobrali sie , wszyscy razem , jakas zmowa , czy co ?

Dziecko , po powrocie ze szkoly , nabralo rozpedu i zaproponowalo mi , ze zrobi zakupy . Codzienny spis tresci , na kartce do sklepu , zostal uzgodniony i zaakceptowany , po czym wrocilo z  dwoma sosami i dwoma paczkami czipsow ( o to chodzilo ! ) , wszystkim co potrzeba i niespodzianka : pizzami na obiad . No dobra , dawno juz czegos takiego nie jadlysmy  , wiec niech im bedzie , te smakowite mrozonki , od ktorych stronie , wrzucam do piekarnika , a on - nie dziala ! Wobec tego , jade po zakupy do kilku sklepow ze sprzetem elektronicznym , wybieram model , ktory jestem w stanie uniesc , pakujemy sie razem do tramwaju i wracam na spozniony obiad . Instaluje sprzet , wrzucam po kawalku co trzeba , wolam dzieci , jemy ! Uff .

Ale nie , no bo skad i dlaczego mialoby byc tak  latwo , lekko i przyjemnie .

Tu nastepuje dygresja :

Pewnego dnia , piszacy od reki - na temat zadanej sentencji - utwor rymowany , pan Wojciech Mlynarski , w programie panow Gruzy i Fedorowicza , dostal temat : " Nieszczescia chodza parami " i napisal :

" Przyszli raz do mnie , pozna pora ,

 z nieszczegolnymi  minami ,

pan Gruza z panem Fedorowiczem :

Nieszczescia chodza parami ".

Otoz to !

Piecyk , niedawno naprawiony , zaczal grzac bez przerwy , do 35 stopni doszedl , z termostatem ustawionym najpierw na 20 stopni , pozniej na zero . Czy on sie tak do piekarnika zaczal wdzieczyc , nie wiem ? Faktem jest , ze strasznie  sie napalil .

Dziecko zaczelo rozmowe nocna , do 1 rano trzeba bylo omowic tematy i nie dalo sie tego przelozyc na inny czas  , wyrzucila z siebie duzo , mam nadzieje , ze jej pomoglo , w depresji nastolatkow takie rozmowy sa bardzo wazne .

A piecyk grzal bezlitosnie . Monter w srodku nocy wezwany byc nie moze i trzeba bylo z tym poczekac do rana .

Rachunek za  wyczyn piecyka tez dostane , podwojny .

Dziecko , ktore polozylo sie spac na czas , obudzilam na czas do szkoly i wybralo sie punktualnie .

Jak opiekowac sie jednym chorym dzieckiem , tak , zeby nie ucierpialo drugie dziecko , zeby zdrowe nie dzwigalo ciezaru chorego rodzenstwa ...

Spalam dzis krotko , za krotko .

 W tym tygodniu znow omawianie stanu jednej corki , ze specjalistami,  mnie czeka . System chodzenia do szkoly przez trzy dni w tygodniu , zamiast pieciu , nie sprawdza sie . Moja opiekunczosc wobec nastolatki siega ilosci czasu poswiecanego niemowleciu .

W piekarniku bede dzis zapiekala meksykanskie tortillas , z nadzieniem , ktore zrobie sama . Poszaleje sobie , w kuchni :)

 

wtorek, 30 października 2007

Cialo jest fabryczka chemiczna , ktora nieustannie przetwarza i wytwarza , lub placem budowy , na ktorym trwa  przebudowa , jedne materialy sa dowozone , inne wywozone , w zaleznosci od tego ,  jakie materialy zostana przywiezione na budowe , taka mamy realizacje projektu , czyli widoczny efekt .

W Holandii w miesiacach z litera " r " podaje sie dzieciom dodatkowo witaminy . Zbiega sie to z jesienno - zimowo - wiosenna , deszczowa pora roku , ktora trwa od konca lata do poczatku nastepnego lata .

Filozoficznie rzecz ujmujac - " nie jestes tym cialem , zyjesz w tym ciele " .

 " W zdrowym ciele zdrowy duch " , lub , jak parafrazowala te sentencje moja nauczycielka laciny w liceum ( zwana Truskawa ) " w zdrowym ciele zdrowe ciele " !

" Cialo narodzilo sie , wiec umrze , takie jest prawo przyczyny i skutku , przyczyna narodzin jest smierc ,  co ma poczatek , ma tez koniec , co nie ma poczatku , nie ma konca ..." wedlug buddyjskich filozofow .

Jesien sklania do popatrzenia na rosliny , ktore na wiosne wypuscily listki , rozkwitly , a teraz wydaly owoce i liscie im opadaja ( nie wszystkim , ale wiekszosci ) .

I co z tego ?

Dorzucilam do malej fabryczki , ktora jest moim cialem , na  ten plac budowy w ciaglym ruchu , zestaw multiwitamin . Juz widze , jak komorki skacza z radosci , rozmnazajac sie  - ich nastepne pokolenie bedzie zdrowsze !

Jezeli wyjde ze skory i stane obok , zobacze sredniej wielkosci okaz ssaka samiczki  rodzaju ludzkiego .

System nerwowy regeneruje sie calkowicie tylko we snie  , mowie sobie na dzien dobry .

W ten popularny i przystepny sposob , zachecam wszystkich do  dbania o swoje organizmy , czyli ziemskie powloki naszych anielskich , boskich dusz :)

poniedziałek, 29 października 2007

Piatek rozpoczelismy w News Photo Gallery , wernisazem  wspolczesnej fotografii Emilio Brizzi - Infrarood Foto`s .

http://www.newsphoto.nl/agenda.php

W The Gallery Donkersloot odbyl sie w sobote wernisaz sztuki Henk Veen .

Na fotografii z wernisazu , zrobionej przez John Meskes , wsrod gosci fotografka Maartje Pronk , w tle obrazy Henk Veen .

W Galerie Josine Bokhoven pokazano w niedziele madonny i pejzaze cypryjskiego tworcy Lefteris Olympios .

http://www.galeriejosinebokhoven.nl/

Bruijstens Modern Art wystawil na wernisazu - aukcji  obrazy impresjonistow , miedzy innymi : autoportret  Marc Chagall , malarstwo : Georges Braque , Serge Poliakoff , Paul Versteeg i rzezby : Alain Platet .

http://www.bruijstens-art.com/

Przyjemnego ogladania i klikania w linki :)

11:01, sad.a.5 , art
Link Komentarze (2) »
sobota, 27 października 2007

Autorka bloga na fotografii z  Vincentem , ktory bral rowniez udzial w 24 godzinnym Maratonie Komiksow .

Na fotografii  z Paulem , ktory po egzaminie  na kurs jezykowy , zaprosil mnie na wieczor poezji do amsterdamskiego Klubu Etna , w ktorym zaprezentowalam swoje trzy wiersze , po polsku i w przekladach na jezyk niderlandzki .

Vincent i Christian - malarz i wlasciciel Red Stamp Galerie .

Anita ( rudowlosa )  malarka i wspolorganizatorka Otwartych Atelier Nieuwmarkt .

Autorka wszystkich  fotografii jest Maartje Pronk .

Openings Party by Rudolfv Gallery 2 June 2007 13

Fotografia Gosi Stepien z otwarcia w Galerii Rudolfv , autorka bloga z artysta Ronem , zwanym z powodu urody Einstain .

piątek, 26 października 2007
czwartek, 25 października 2007

Ksiazka Sophie Perrier pt . Mezczyzni w Holandii , lub po prostu Holendrzy , jak mozna przelozyc tytul " De mannen van Nederland " , przekonuje czytelnikow , ze jednym z hobby francuskiej dziennikarki sa mezczyzni . Trzydziesci piec kobiet roznych nardowosci stworzylo cos w rodzaju klubu dyskusyjnego , w ktorym wylewaja swoje zale , dziela sie podziwem na temat mezczyzn w Holandii , usiluje ich porownywac z mezczyznami zamieszkujacymi inne  kraje , okreslac cechy narodowe i na rozne sposoby klasyfikowac . Ksiazka nie ma pretensji naukowych , co zastrzega Sophie Perrier i cale szczescie , poniewaz doswiadczenia wspomnianych pan nie obejmuja wszystkich aspektow rzeczywistosci , miejscami sa bardzo idealistyczne i klasyfikacja egzemplarzy zaludniajacych Holandie okazuje sie niepelna . Juz rozdzial pierwszy , poswiecony wygladowi zewnetrznemu Holendrow , nasuwa koniecznosc uzupelnienia .

Opisywany typ , o ktorym nie mozna przestac myslec po bezsennych nocach , jak z ksiazki wynika , jest przystojnym , jasnowlosym i jasnookim , wiecznym studentem , podczas gdy w istocie nie tylko Johan Cruiff , niezbyt wysoki Robert Moszkowicz , ale rowniez duma narodowa Holandii , Czarny Tulipan - Ruud Gullit , ktoremu nic nie brakuje z meskosci , dziala jak wiadomo mocno na wyobraznie pan , lecz nie tych z tekstu , o ktorym mowa . Potrzebne jest zatem sprostowanie : mezczyzni w Holandii sa we wszystkich kolorach i rozmiarach . Nie wolno dyskryminowac rudych , szatynow , brunetow , siwowlosych , lysych i tych , ktorzy przy pomocy szamponu koloryzujacego zmienili swoj naturalny kolor wlosow . Kolejne uwagi przeczytane w tym samym rozdziale odnosza sie do tego , ze Holendrzy na ogol nie nosza garniturow . Mozna polecic paniom udanie sie do Hagi , siedziby ministerstw , gdzie ulice i biura roja sie od garniturow , co znacznie podwyzsza procent chocby marynarek uzywanych w Holandii . Natomiast Amsterdam i rolnicy holenderscy prezentuja wszystkie stany posrednie noszonych ubran , rowniez te opisywane w ksiazce .

Proponuje zastosowac podzial w zaleznosci od wieku Holendrow , poniewaz panowie roznia sie miedzy soba glownie pokoleniowo , a ksiazka ten stan rzeczy ignoruje . Mezczyzni , ktorzy w 68 roku mieli po 20 lat i hippisowali sa zupelnie inni niz ci , ktorzy dopiero w 68 roku sie urodzili . Obecne pokolenie dwudziestolatkow jest jeszcze inne .

W dalszym ciagu ksiazki Sophie Perrer zdumiewa opis oczu Holendrow , zamieszczony na stronie 27 , porownujacy ich do lalek . Moze efekt ten daja szkla kontaktowe , powszechnie tu uzywane , a  w innych krajach mniej popularne , ale Holendrzy na ogol wyjmuja je przed pojsciem do lozka i nie od razu gasza swiatlo , wtedy zmienia im sie spojrzenie i wyraz twarzy , proponuje paniom te powaznie gloszone , wesole opinie , zweryfikowac .

Kolejny rozdzial dotyczy filrtowania i tu okazuje sie , ze Holendrzy nie flirtuja . Panie wyraznie mecza sie tym , ze w metrze w tloku ( jest to moj komentarz ) rece do kieszeni spodni pakuja im tylko kieszonkowcy w celach rabunkowych , koledzy w pracy trzymaja lapy przy sobie i nie ma jak bronic cnoty , na ktora nikt nie nastaje . Ksiazka podkresla , ze seksualny spokoj jest szczegolnei widoczny w pracy , bo w pracy , o zgrozo , Holendrzy nie robia nic innego , tylko pracuja i nawet w kawiarni nie sa nastawieni na flirt . W calej ksiazce nie ma zadnego opisu sytuacji , w ktorej cudzoziemka flirtuje z Holendrem , a Holender z cudzoziemka . W zyciu jest to jednak mozliwe . Okazuje sie , ze Holendrzy potrafia flirtowac jezeli chca , ale nastepnie nie chca na samym flircie poprzestac . Odwazna kobieta , ktora decyduej sie na udany flirt z Holendrem , albo musi rzecz kontynuowac bardziej konkretnie , albo skorzystac ze sposobu na pozbycie sie natreta . Sposoby te sa w ksiazce podane , ale nie wprost . 35 kobiet nazreka na to , co jeszcze im sie nie udalo z mezczyznami w Holandii , zamiast zauwazyc , ze czesc sposobow zastosowanych pzrez nie do nawiazania kontaktu , moze tylko zniechecac . Na przyklad w rozdziale poswieconym komunikacji znajduje sie pozytywny przyklad na to , ze mozna z otwartymi Holendrami dyskutowac o porodach , szyciu krocza , a nawet oni sami doradzaja dziewczynom pojscie do ginekologa . No wlasnie ! Moze koledzy majac juz dosc tej rozmowy chcieli  odeslac kolezanki pod wlasciwy adres specjalisty , ktoremu placi sie miedzy innymi za to , zeby sluchal . Inaczej rozmawia sie z przyjacielem , kumplem , a inaczej z kims , w kim potencjalnie mozna sie zakochac . Holendrzy nie sa romantyczni , sa praktyczni , jak z ksiazki wynika . Mozna by sie nawet umawiac z nimi na cotygodniowe wspolne ogladanie porodu w holenderskiej telewizji . Mysle jednak , ze innego rodzaju filmy budza w mezczyznach pasje i zapal do milosnych wyczynow .

Rozdzial zatytulowany " W lozku " opowiada o seksie . Gorzej niz Holendrzy wypadaja juz tylko egoistyczni Finowie i Rosjanie na podstawie doswiadczen rosyjskiej aktorki . Zaskaujace sa pozytywne wrazenia na temat Grekow , ktrorzy wedlug relacji omawianej w ksiazce nieustannie gadaja w lozku . Nasuwa sie pytanie , czy gadatliwy Grek caluje i lize kobiete i jak godzi wszystkie elementy gry milosnej rownoczesnie ? Wracajac do Holendrow , z ksiazki wynika , ze seks traktuja normalnie : " seks to jest seks " . Podobno nie lubia zadnych innych lokacji , tylko lozko . W przeciwienstwie do informacji zawartych w omawianej literaturze , wystarczy przejechac sie wieczorem na rowerze zima , by zauwazyc , ze Holendrzy lubia sie kochac na podlodze , pod piecykiem , w pokoju mieszkalnym , nie zaslaniajac okien , nie z powodu perwersji , a tylko dlatego , ze lubia cieplo . Oszczednosc nie pozwala im jednak na ogrzewanie sypialni , w ktorych czesto nie ma zadnego zrodla ciepla .

Opisany na stronie 74 mlody mezczyzna nie  chcial , mimo nalegania dziewczyny , uprawiac seksu na trawniku . Ciekawe , gdzie ona znalazla tak naiwnego Holendra ? W krzakach w Vondelpark znajduja sie takie ilosci prezerwatyw , ze nie mozna wpuszczac tam dzieci , a jak dowiadujemy sie z lektury ksiazki , inne nacje nie lubia uzywac popularnych gumek i tylko zdyscyplinowani Holendrzy maja te zawsze przy sobie . Wlasnei Holendrzy lubia seks na lonie natury , np . w wodach przybrzeznych morza , oczywiscie robia to z opanowanym wyrazem twarzy , opisanym na stronie 27 omawianej ksiazki . W praktyce , latem , niezle sie kotluje w Morzu Polnocnym i w czasie wakacji w Morzu Srodziemnym , podczas gdy dzieci na plazy stawiaja babki z piasku .

Panie wspominaja o powsciagliwosci Holendrow , zapominajac , ze w ladna pogode nie mozna przejsc spokojnie kolo grupek nieznajomych , pijacych piwo na tarasach kafejek , mezczyzn , zeby nie uslyszec choralnych wrzaskow : " Dag moppie !". Holendrzy potrafia wrzucic skrzynke piwa na bagaznik , dziewczyne na rame , lub odwrotnie , przywiezc to wszystko do domu i bawic sie swietnie do rana . Tym bardziej , ze jak wykazuje lektura ksiazki , do seksu maja podejscie sportowe .

Zastanawia rowniez brak przykladow na to , ze na koncertach Holendrzy bawia sie z jointem w jednej rece i z piwem w drugiej , a nastepnie zaczepiaja roztanczona plec piekna . Na koncercie Everlasta w Melkweg , w marcu , bylo to wyraznie widoczne . Na imprezach prywatnych , pod wplywem roznych srodkow potrafia tez zasypiac rzedem na podlodze i kobiety nei maja z nich zadnego pozytku . dotyczy to glownie holenderskich 30 - latkow , ale nie tylko . Rowniez w pracy tworczej niektorzy uzywaja smart drugs . Robert Moszkowicz , ktory w pewnym okresie naduzywal kokainy , ma godnych siebie nastepcow .

Kolejny mit , ktory mozna znalezc w ksiazce Sophie Perrier dotyczy tego , ze Holendrzy nei bija kobiet . Ciesze sie , ze zadna z  pan nie zostala pobita , ale niektozry Holendrzy jednak bija . Zlamany nos jednej z kolezanek , wstrzas mozgu innej sa tu smutnymi przykladami wzietymi z zycia . Holenderski Kodeks Karny zawiera odpowiednie paragrafy na ten temat , a Sady Holenderskie tez maja na wokandzie sprawy o pobicie kobiet , zwiazane z przemoca domowa .

Duza ilosc nieporozumien miedzy cudzoziemkami i Holednrami dotyczy uzywania telefonu . W ksiazce zakochane panie narzekaja na to , ze panowie nie dzwonia do nich codziennie i spotykaja sie tylko raz w tygodniu . Rzeczywiscie pewne ceremonialy Kraju Tulipanow , choc malo znane , moga dorownywac zwyczajom Kraju Kwitnacej Wisni . Wiadomo , ze zakochana kobieta niejest w stanie zadzwonic pierwsza do mezczyzny , al ew kolezenskich ukladach jest to mozliwe . Wystarczy jednak dzwonic np . co drugi dzien do kolegi obdarzonego holenderska mentalnoscia ,zeby sie na dobre obrazil . Wiele przyjazni polsko- holenderskich zostaloby uratowanych , gdyby ta zasada postepowania byla ogolnie znana . Do przyjaciolki mozna dzwonic nawet piec razy dziennie , jednak nie radze beztrosko probowac tego w stosunku do holenderskiego przyjaciela , bo z pewnoscia stracimy go jako kumpla .

Holendrzy sa wierni , sa partnerscy , sa dobrymi ojcami , w porownaniu z innymi nacjami - tak . W tej rownosci lubia jednak narzucac wlasne zdanie i trzeba mocno dyskutowac , zeby poglad kobiety zostal uwzgledniony we wspolnie podejmowanej decyzji . Feministki holenderskie doprowadzily wprawdzie do tego , ze kobiety w Holandii zajmuja sie malowaniem scian w mieszkaniu i innymi pracami remontowo-budowlanymi , podczas gdy dobrzy ojcowie bawia sie z dziecmi . Oczywiscie opieka nad dziecmi to jest ciezka praca , ale nieporownywalnie inna , niz remont . Ten rodzaj rownouprawnienia zwraca uwage cudzoziemek , lub wrecz oburza , gdy maz Holender woli zeby sufit malowala zona w ciazy , a nie 16 - letni syn . Warto jednak jest miec wlasne zdanie i ostro sprzeciwiac sie holenderskim nawykom . Panie , ktore krytykuja w ksiazce holenderskie klasyczne pozycje w lozku , maja mozliwosc postapic inaczej . Holendrzy sa inteligentni , ucza sie szybko , wiec mozna pzrerobic z nimi cala Kamasutre , co wymaga pewnej sprawnosci fizycznej rowniez od partnerki . Drogie panie , moze trzeba zastanowic sie pzredtem , czy warto , zeby nie okazalosie potem , ze wygodniej bylo jednak klasycznie , w lozku .

W ksiazce brakuje tez opisu zjawiska , jakim jest Holender zakochany nieprzytomnie . Na prosbe jednej z moich kolezanek , jako uzupelnienie , przytaczam jej doswiadczenie . Otoz zakochany mezczyzna - Holender uczy sie szybko jezyka swojej cudzoziemki i poslugujac sie slownikiem , nawet bez znajomosci gramatyki , pisze czule lisciki , troszczy sei o nia , gdy jest chora wprowadzajac sie do niej , lub wprowadzajac ja do siebie , po trzech tygodniach proponuje legalizacje zwiazku , bardzo sie stara ,z eby jej nie stracic i w uroczy sposob traci glowe , tak z emozna go z calego serca kochac z wzajemnoscia . Tego wszystkim paniom zycze .

" De mannen van Nederland " doczekala sie recenzji w prasie holenderskiej i sprowokowala wiele dyskusji , trudno jest jednak potraktowac te ksiazke zbyt powanie , stad miejscami zartobliwy ton artykulu .

Zaznaczam rownoczesnie , ze w testach teoretycznych i praktycznych , dla potrzeb powyzszego tekstu , udzial wzieli wylacznie ochotnicy i zaden mezczyzna nie zostal skrzywdzony . Tytul pochodzi od redakcji .

-----------------------------------------------------Agnieszka Sadlakowska

Artykul powstal na zamowienie i zostal opublikowany w Biuletynie Polsko - Holenderskiego Stowarzyszenia Kulturalnego PNKV .

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5