ZAPIS MYSLI , ZYCIE CODZIENNE , REPORTAZE , WIERSZE , OPOWIADANIA , RELACJE Z WERNISAZY.
Archiwum
O autorze
Zakładki:
Facebook
Gdzie zagladam
GTWB
IMA
Mapa Warszawy
Mozna napisac do mnie
Nasza klasa
Picassaweb
Retrospektakl
Tajemnica.wordpress.com - blog.

portrety z najblizszej okolicy

piątek, 30 września 2011

Koniec wrzesnia przypomina poczatek sierpnia, jest tak cieplo. Na plazy opalaja sie...(czy opalaja sie?) leza w kostiumach do opalania i spaceruja ludzie, samotnie, z dziecmi, z psami, w grupach, ale niemal nikt juz nie plywa.

Oracze morza wylawiaja w sitach na kijach ryby, meduzy, male krabiki i nieduze, szare krewetki. O te krewetki wlasnie chodzi! Male rybki sa wrzucane znow do morza, razem z krabami, choc nie wszystkie, polawiaczom najwyrazniej nie chce sie; na to tylko czekaja mewy, rozdziobuja, co pozostaje na mokrym piasku, po polowach.

Morze, choc spokojne i nadal cieple,  wyrzuca na brzeg duzo meduz, roznej wielkosci, o fantazyjnych kolorach i wzorach. Widok zarowno smutny, jak i piekny.

Na horyzoncie niebieski kuter rybacki z  widoczna na burcie siecia, ciagnie za soba welon mew.

Udanego weekendu wszystkim zycze:)

środa, 28 września 2011

Wczesna jesien sloneczna i ciepla, po letnich deszczach i burzach, nadeszla. Ostatnie kawalki blekitu, bez chmur, nad glowa, zanim na dobre sie zacznie pozna, wietrzna jesien.

Przeszlam sie po sobotnim rynku i po poniedzialkowym, z przyjemnoscia; nie bylo tlumow, stragany juz zamykano, nic tez nie kupowalam. Trzeba bylo wyjechac i wrocic, zeby docenic to, co wokol.

Po raz pierwszy w zyciu wyprobowalam na sobie kolor paznokci pomaranczowo-dyniowy, zgaszony, wpadajacy w laskowy orzech, z okazji jesieni; wyglada nieoczekiwanie cieplo i przyjemnie. Zeby nie bylo za milo, wspomne  ciarki na plecach, przy kazdym pociagnieciu pilniczka do paznokci; kto wymyslil to narzedzie tortur, do ktorego nie udalo mi sie ani przyzwyczaic, ani  polubic?!

Obezwladniajacy smutek, z ktorego usiluje sie wydobyc. Przyjaciolka, ktorej od kilku tygodni w realnym zyciu juz nie ma, sni mi sie kazdej nocy, rozmawiamy ze soba; w moich snach zyje nadal, a ja nie wiem, jak jej powiedziec, ze  sa to ostatnie chwile jej zycia, juz tylko w moich snach...Za wczesnie odeszla...I mialam zamiar nie pisac o tym w blogu, ale zapelnia moje mysli po brzegi, wiec nie umiem inaczej.

Chwytam jakies banalne nitki kolorow, jesiennej aury, w opisach. Wyplakuje oczy, milcze, unikam spotkan, zatapiam sie w swoich myslach.

Sojka z dzikim wrzaskiem laduje na poreczy mojego balkonu, pozniej na skrzydle otwartych drzwi balkonowych. Zapedzila sie daleko, w locie. W dziobie trzyma jakis lup, moze orzech; pewnie krzykiem odstrasza innych chetnych. Dlaczego nie boi sie mnie? Jednak odlatuje, ale juz spokojnie, na najblizsza akacje. Sojka wyrywa mnie ze smutku mysli.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 8