ZAPIS MYSLI , ZYCIE CODZIENNE , REPORTAZE , WIERSZE , OPOWIADANIA , RELACJE Z WERNISAZY.
Archiwum
O autorze
Zakładki:
Facebook
Gdzie zagladam
GTWB
IMA
Mapa Warszawy
Mozna napisac do mnie
Nasza klasa
Picassaweb
Retrospektakl
Tajemnica.wordpress.com - blog.
piątek, 28 września 2007

Opowiadanie ukazalo sie w Dodatku Literackim Twojego Stylu , pt. Romans z nieznajomym , z ilustarcja Joanny Kaiser .

--------------------------------

Poranek .

Wygladza dlonmi zielonozolty obrus na stole . Przestawia niebieski wazon z matowego szkla . Wykonuje predko  wszystkie te czynnosci .Przez otwarte okno wpadaja masy swiezego powietrza . Listki herbaty rozwijaja sie na dnie filizanki . Ona zatrzymuje sie w ruchu . Patrzy .Odsuwa drewniane krzeslo . Wyczuwa dlonia chropowatosc oparcia . Wdycha zapach herbaty. Zanim jeszcze wypije pierwszy lyk , usmiecha sie do siebie .

Zjada mala zielona oliwke , jedna , potem druga , trzecia . Wyrzuca pozostale . Splukuje porcelanowa tacke strumieniem wody . Spoglada na blyszczacy na podlodze punkt . Podnosi z kamiennej posadzki guzik z muszli . Trzyma go w mokrej dloni , patrzy jak schnie powoli zmieniajac barwy .Przypomina jej wczorajszy koncert . Tak , to guzik od scenicznego ubrania skrzypka . Guzik umocowany na mosieznej nozce , zielonkawoblekitnobialy jak brzuszek sledzia w wodzie i chlodny jak rybie oko . Kladzie guzik na debowym biurku . Z oparcia fotela podnosi pluszowa bluzke w bladorozowe i ciemnozielone motywy roslinne . Duszny zapach perfum znow przypomina o wczorajszym wieczorze . Rzucone w nieladzie w drodze do sypialni bluzka , pantofle , spodnica . Klipsy i okulary na parapecie okna . Zegarek za kotara .

- Chce sie wtulic w ciebie .

- Nie . Nie spiesz sie .

- Pachniesz mandarynka ? Cytryna i czyms jeszcze ...

- Tak . Podnieca cie to ?

- Bardzo .

- Poloz sie .

- Usiade na tobie .

- Dobrze , jak lubisz ...

- Tak lubie .

- Co bys jeszcze chciala ?

- Zebys mial orgazm .

Leza w swietle poranka przezroczysci . Zetknieci glowami , ze splecionymi nogami i rozrzuconymi ramionami . Leza jak dwa nieruchome posazki . Sen przychodzi niepostrzezenie , nie zauwazaja kiedy ...tylko on mowi :

- Pospij troche , obudze cie pozniej , pieszczotami .

Mijaja godziny . Dotyka jej rozchylonych nog , delikatnie przesuwa palcami . Caluja sie i znow wtapiaja w siebie . Ona glaszcze jego wlosy . On ja przytula do siebie , cos mowi prawie nieslyszalnie .

Rano juz go nie ma . Nie ma tez zadnej zapisanej pospiesznie kartki . Tylko ten guzik z muszli ...Od siedmiu lat gubi tu spinki , klucze , chusteczki , dlugopisy , wszystko , co mezczyzna moze zgubic , i cicho , nad ranem wychodzi .

---------------------------------------------------------Agnieszka Sadlakowska

 

Z blogu Roman_j :
A teraz prośba. Na blogu doktora znalazłem link do bloga, którego autor stracił wzrok w wieku lat 13-tu. Teraz chce podjąć próbę jego odzyskania. Co jest oczywiste, potrzebuje na to pieniędzy. I w związku z tym moja gorąca prośba jest taka, że jeśli możecie, to wrzućcie u siebie link do jego bloga. A jeśli moglibyście dodatkowo wesprzeć autora tego blogu jakąś sumą, byłoby jeszcze lepiej. Ja sam coś wpłacę. Nie piszę tego, żeby się tym chwalić, ale na zachętę.
Tutaj jest link do strony oraz link do bloga. Tam znajdziecie m.in. dokładniejsze wyjaśnienia na temat okoliczności utraty wzroku przez autora, podstaw jego nadziei na jego odzyskanie oraz sposobów, w jaki można mu w tym pomóc. Liczę, że zechcecie to zrobić. :)
Z blogu Surfinia :
W kolorze nadziei:


Miał być głęboki, wzruszający, chwytający za serce tekst. Miało być o pewnej dziewczynie, takim dzieciaku właściwie , co to jeszcze od ziemi nie odrosła, a tak straszne cieżary musi na swych barkach dźwigać. Ciężary, które nawet dorosłym i bogatym w rodziny bywają za ciężkie. O dzieciaku co zmaga się i z uzależnieniem w rodzinie najbliższej i z wychowaniem młodszego rodzeństwa i z wszystkimi tego konsekwencjami a jakby tego wszystkiego mało było to jeszcze z własną chorobą. A ta choroba to nie jakis tam katar, o nie. I niby mógłby tu byc happy and bo chorobę można leczyć. Nawet jest na nią lekawrstwo. Nawet jest stosowane w Polsce. Ba! Nawet NFZ je sponsoruje...Tyle, że bardzo opieszale. I w tym momencie kończy mi się ckliwośc i wzruszenie, a zaczyna działać złość.

Bo jakże to tak : jest lek, ale coś nie pozwala go podać? Dlaczego ?
Nie wie nikt.Mielę w ustach przekleństwa. Pięści zaciskam bezsilnie. Coś trzeba zrobić. Co ? Już wiem...
Surfinia zrobiła wywiad. Już wiemy, że lek można kupić prywatnie, wiemy też, w przybliżeniu, że potrzebujemy na nań około dwóch tysięcy złotych. Mamy też pewność, że nasza dziewczynka takich pieniędzy nie ma. I nie ma szans by je szybko zdobyła. Wiemy też, że poza nami- blogowiczami nie ma specjalnie na kogo liczyć. A ona czeka już długo. I ciągle słyszy w szpitalu, że ma się dowiedziec za tydzień. No ileż można? Musimy jej pomóc. Musimy jej kupić ten lek.
Wiem, że już nie raz do Was apelowałam. Nigdy nie zawiedliście. Wierzę w Was (w NAS!) i tym razem.
Celowo nie piszę dokładnie o kogo chodzi: ci co ją znają- wiedzą o kogo chodzi. Kto nie zna- może będzie niemiły, agresywny, a po co? Ona ma dość kłopotów i nie wolno jej narażać na dodatkowe stresy. Kto zainteresowany udzieleniem pomocy - zapraszam na maila : takajedna_ja@gazeta.pl
tam podam szczegóły łącznie z numerem konta dziewczynki. Zapewniam, że ucieszy i przyda się każda złotówka.
09:51, sad.a.5
Link Komentarze (2) »
czwartek, 27 września 2007

Pranie mozgu przez godzine .

Plan zamierzen dziecko pisalo z inna nauczycielka , ktora zastepowala wlasciwa , a teraz wyszly braki i nieporozumienia . Tej innej nauczycielki tym razem nie ma , jest ta , ktora byc powinna i nie wie , dlaczego ten plan tak zostal napisany .

Narzucanie punktow planu  z gory prowadzi do buntu nastolatki .

Sytuacje uratowala najmlodsza w gronie , stazystka , ktora zamiast ogolnikow wylowila jeden kontrowersyjny punt , postawila przy nim gwiazdke , ze swojej notki dziecko to wykreslio i opisalo , ze sie z tym jednym punktem nie zgadza , po czym calosc podpisalo .

Proponowane sa dalsze testy , w tym na inteligencje . Dziecko nie chce . Ja uwazam , ze dla pewnosci moze wypelnic taki test , w szkole . Na sile nigdzie je dowozic nie bede . Psycholog moze przyjsc do szkoly .

Psycholog lub psychiatra , powiadamiaja mnie .

Na psychiatre nie wyrazam zgody , dziecko nie jest pacjentem psychiatrycznym . Psycholog wystarczy .

Nie wiadomo , czy psycholog , czy psychiatra bedzie dostepny .

Lepiej niech psycholog znajdzie czas , bo wystapie bardziej zdecydowanie przeciwko psychiatrze , powiadamiam od razu .

Poza tym dziecko uczy sie dobrze , przychodzi codziennie do szkoly , ktorej z roznych powodow nie znosi .

Szkola musi miec pewnosc , jak wyglada stan dziecka , zanim wysla je do innej szkoly . Tym razem juz nie mowia o szkole specjalnej , tylko o przystosowaniu do normalnej , czyli o powrocie ; ma zaczac dostawac lekcje do odrabiania w domu . To juz postep .

Proponuje im wybor psychologa , z ktorym dzieci lubia rozmawiac , ktoremu pozytywnie udaje sie naklanianie do wypelnienia testow i ktory nie narzuca im tego na sile .

Dziecko liczylo na zmiane sytuacji i przeniesienie do innej szkoly predzej , nie na dodatkowe testy . Jest zawiedziona i zbuntowana .

Spotkanie z drugim dzieckiem zostalo przelozone na nastepny tydzien .

Dowiaduje sie , ze szkola ma w planach , uzgodnione z terapeutka , dwa dni wolne i trzy dni szkolne . Wspolnie mamy ustalic , ktore to beda  dni w tygodniu .

Jesli o mnie chodzi , dziecko ma chodzic codziennie do szkoly , gdy jest zdrowe , ale terapeutka widzi to inaczej .

Szpitala w domu nie zlikwiduje od razu , co za pomoc ...

 Wplynie to demoralizujaco na dziecko obowiazkowe , bo dlaczego siostra moze zostawac w domu , a ona nie moze .

 Proponuje szkole  rozmowe z fizjoterapeutka , zeby umawiala sie z dzieckiem tylko w te wolne od szkoly dni , co do psychoterapeutki , to samo . Szkola ma na nich wplynac wychowawczo swoim autorytetem . Urzedniczka do scigania wagarowiczow to zaakceptowala , jak mnie powiadomiono i ma dziecka nie scigac ( na razie ) .

Wspominam jeszcze o raporcie Rady , ze jestem przeciwko karze pracy dla chorego dziecka , szkola tez jest , licza na to , ze sedzia tej kary nie dolozy  . Tylko obowiazkowa psychoterapie i jedna urzedniczke dla dziecka , ktora bedzie dodatkowo dziecka  pilnowala ( zeby na zla droge nie zeszlo ) .

 Po co wiec Rada umieszcza taka porade w swoim raporcie . Zamiast pomoc , przeszkadzaja .

- To pani opinia .

- Tak , zbieram konkretna ewidencje na temat nieobecnosci dziecka w szkole , mysle , ze bedzie to tez opinia sedziego , gdy zobaczy  terminy i ilosci wizyt dziecka u lekarzy specjalistow .

Ustalamy nastepny termin ewaluacji za kilka tygodni .

Zmeczenie , bo ja sie w to angazuje emocjonalnie , pewnie normalne ...

Pojawiaja sie nowe rozwiazania  , ciagle trudno jest mowic o dobrej wspolpracy , czasem jedni dzialaja przeciwko drugim , albo nie rozumieja sie nawzajem , ale ogolnie jest coraz lepiej .

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 12