ZAPIS MYSLI , ZYCIE CODZIENNE , REPORTAZE , WIERSZE , OPOWIADANIA , RELACJE Z WERNISAZY.
Archiwum
O autorze
Zakładki:
Facebook
Gdzie zagladam
GTWB
IMA
Mapa Warszawy
Mozna napisac do mnie
Nasza klasa
Picassaweb
Retrospektakl
Tajemnica.wordpress.com - blog.
poniedziałek, 31 grudnia 2007

Jaki bedzie ?

Pelen przemyslen .

Spokojny i mily .

Wieczorem wesoly , chce sie dobrze bawic w te noc .

Image

( fot . Gidionics , Amsterdam , grudzien 2007 )

Rumaki , na ktorych wiekszosc amsterdamczykow przybywa na imprezy , przymarzaja do miejsc pakingowych .

Udanego Sylwestra  wszystkim zycze . 

W linku Kasia Kolwalska w utworze zatytulowanym : Prowadz mnie , spiewa o niezwyklej nocy .

http://teledyski.onet.pl/4642,1188153,charts.html

Szczesliwego Nowego Roku 2008 !

niedziela, 30 grudnia 2007

Odprowadzilam  wczoraj dziecko do jej cioci , ktora ma dwu synow , ulubionych  kuzynow   . Zostanie tam przez tydzien zimowych ferii .

Pozniej poszlam na dlugo wyczekiwany samotny spacer .

Kobieca natura zaprowadzila mnie  - do sklepu . Przymierzylam sobie rozne drobiazgi i poprzegladalam sie w koncu nie kupujac nic nowego .

Az tu nagle , w jednym sklepie po drodze do domu , zobaczylam mroczny przedmiot pozadania . Kurtka w kolrze malinowo -czerwono- rubiniowym , koncowka serii , MEXX . Przymierzylam najpierw jakas marynarke , ktora odrzucilam nawet nie wchodzac do przymierzalni . Pozniej kilka kurtek w moim rozmiarze i kazda miala nieco inny kolor ...jedna spodobala mi sie az za bardzo .

Katem oka zauwazylam , ze jakas kobieta w pewnej odleglosci ode mnie , z corka , przymierzyla te marynarke i skoro juz spostrzegla  , ze zerkam , powiedzialam jej , ze ciuszek dobrze na niej lezy . Ucieszyla sie , jej corka tez to potwierdzila i poszly do kasy .

Zadzwonilam do mojej corki , ze wracam do domu , ale ...ta kurtka ...

- Kup sobie mamusiu :)

Kochane dziecko , rozpieszcza mnie .

Przechodzaca obok mnie kobieta z corka powiedziala : - swietnie w tej kurtce wygladasz .

Cos w tym jest , gdy nieznajoma kobieta mowi  innej nieznajomej kobiecie ...

Nie bylo nad czym dluzej sie zastanawiac , koncowka serii , dobra znizka ceny ...

W ten sposob mroczny przedmiot pozadania znalazl sie u mnie w domu .

Corka na szczescie moj wybor pochwalila , ze warto bylo i ze ladnie wygladam , mam nosic teraz codziennie te kurtke . Z przyjemnoscia !

Dzis odprowadze corke na kilka dni ferii zimowych do zaprzyjaznionej holenderskiej rodziny , ktora ja zaprosila , najpierw do ulubionej i jedynej cioci z kuzynami , gdzie juz jest od wczoraj jedna  corka .

Sama zostane  , juz za kilka godzin  , nareszcie sama , pragnelam tego od pewnego czasu .

Wieczor , probuje lampke wina , ktore dostalam na Swieta od syna mojego bylego meza . Spokoj . Jedno dziecko na raz w domu to jest taka cisza i spokoj ...Relaks .

Telefon .

Przyjezdzaja znajomi . Smutna sprawa . Jego mama jest ciezko chora , w swoim domu . Zona z dzieckiem zatrzyma sie u mnie . Rozumiem ich sytuacje . Nie waham sie ani chwili , ustalamy szczegoly , dzien , godzina , jeszcze raz moj adres . Beda juz wkrotce , w przyszlym tygodniu . Alez ten rok mi sie zacznie , zaczyna ...?

Dzis ochlonelam nieco . Nadal o tym mysle .

Lubie ich , choc  dluzej niz 24 godziny nigdy nie dane nam bylo spedzic razem , wiec bedziemy miec okazje poznac sie lepiej . Jak to bedzie ? Jak zareaguja na siebie dzieci ? Jednego dziecka nie bedzie w domu do konca tygodnia . Poradzimy sobie jakos ...Moze kiedys odwiedze ich w Londynie .

piątek, 28 grudnia 2007

    Po Wigilii u Marleny wyszlam na ulice . Powietrze bylo mrozne .

Na przystanku tramwajowym stali dwaj mezczyzni .

- Ostatani tramwaj juz odjechal - odezwal sie do mnie jeden z nich .

Mieli harmonijke ustna , na ktorej na zmiane grali . Pierwszy byl bardzo chudy , drugi gruby i niski .

- Filozof jestem  - przedstawil sie chudy .

- Jestem kucharzem - uklonil sie kolega .

- Zuza - odpowiedzialam i poszlismy razem wzdluz torow tramwajowych , mijani przez trabiace na nas taksowki .

- Skad jestes ?  - zapytal Filozof , gdy Kucharz przejal harmonijke .

- Ze skweru Fryderyka Henryka - odparlam , majac na mysli , w ktorym miejscu skrecam w swoja strone .

Rozesmiali sie .

- Chodz z nami do Korsakoffa , masz po drodze - powiedzial Kucharz .

Korsakoff przy Nassaukade przypominal wczesny Remont na Warynskiego . Parszywe miejsce , do ktorego zwykle chodzilo sie po polnocy i nigdy na trzezwo . Pora i warunki byly zatem odpowiednie .

- Dobra - zgodzilam sie .

    Bramkarz przyjrzal sie nam uwaznie , nie wiadomo dlaczego , ale nic nie powiedzial . Zaraz po wejsciu Filozof znikl w oparach dymu na parkiecie . Razem z Kucharzem usiedlismy przy barze .

- Czy moge zaproponowac wino ? - usmiechnal sie Kucharz .

- Chetnie , czerwone - odpowiedzialam .

Kucharz zwrocil sie do barmana , ktory natychmiast zrealizowal zamowienie .

Ze wzniesionym do gory kieliszkiem Kucharz rzucil : - czy Bog istnieje ...

Uznalam ten zwrot retoryczny za toast .

- ...w naszych sercach - dopowiedzialam .

Kucharz ozywil sie gwaltownie .

- Tak myslisz ? To znaczy , ze nie musze prowadzic restauracji ojca , nie musze w niedziele chodzic do kosciola ; chcialbym podrozowac . Bog jest w sercu ! - filozofowal dalej Kucharz . - Moge wyjechac stad kiedy zechce !

- Wszystko mozesz . To jest Twoje zycie - odparlam .

- Ty tez wyjechalas . Tak , nie powinieniem pytac skad jestes . Wybacz mi .

Zaczal calowac mnie po rekach . Wyrwalam mu dlonie .

- Wybacz mi , ciagnal , wy tam mieliscie straszne zycie , wojne , nikt nie ma prawa pytac , skad jestes !

Wyraznie bral mnie za jednego z uchodzcow z bylej Jugoslawii . W bialej , wigilijnej bluzce z koronkami i w czarnej spodnicy do ziemi kojarzylam mu sie z obrazami terroryzowanej ludnosci , ktore widzial w dziennikach telewizyjnych .

    Nie chcialo mi sie tlumaczyc , ze Wigilia , raz w roku , to taka polska tradycja .

Dopilismy wino .

- Dobrych podrozy - zyczylam mu na pozegnanie .

- Szczescia w zyciu .

- Ja mam duzo szczescia w zyciu , jestem wolnym czlowiekiem .

Kucharz zostal przy barze ze swoimi myslami .

Wyszlam z Korsakoffa i poszlam do domu .

--------------------------------------------------------Agnieszka Sadlakowska

Ciemniejsza strona magii w zyciu , w tym opowiadaniu , niech Was  nie zasmuca , lecz - na wszelki wypadek -  dopiero  po Swietach te proze  pokazuje . 

czwartek, 27 grudnia 2007

Dzien Wigilijny przebiegal od rana intensywnie .

Przyjechal do nas gosc , chlopak mojej corki , wiec cala trojka nastolatkow zajela sie ubieraniem choinki i wszystkim co potrzeba i czego nie potrzeba .

Trojka dzieciakow i dwa chomiki w domu to prawdziwe wyzwanie , wierzcie mi .

Wigilia zwykle nie jest obchodzona w holenderskich domach , choc moze gdzies jednak wyjatkowo jest obchodzona , stad - po namysle - dodaje , ze - zwykle - nie jest . Mialo to swoje konsekwencje ; po powrocie z zakupami wspomnialam , ze u nas juz sa Swieta i zadnych gier komputerowych nie ma . Chlopiec wylaczyl komputer bez szemrania i wrocil do ubierania choinki i sprzatania pudel po ozdobach .

Gdy wspomnialam o tym , ze zwierzeta mowia w te noc ludzkim glosem , zaczely sie zabawy w : co nasze chomiki moglyby powiedziec i jakim glosem , czyli wesole fantazjowanie na temat .

Zakupy okazaly sie ciezkie , bo jeszcze bolalo mnie ramie po przyniesieniu choinki , a tu zapomnialam jablek ...

Postanowilam , po krotkim spieciu , czyli odlaczeniu od komputera i podlaczeniu do choinki ekipy , wybrac sie do polskiego sklepu , ktory jest w odleglosci kilku przystankow tramwajem .

Sklep byl zamkniety , ale w srodku kilka osob jeszcze sie uwijalo i wpuscili mnie do srodka , co uwazam za bardzo sympatyczne . Dokupilam dwie siaty smakolykow i zlozylismy sobie zyczenia , kazdy spieszyl sie na Wigilie , choc okoliczne sklepy wciaz byly pootwierane .

Na ulicy weszlysmy na siebie z zaprzyjazniona fotograf , ktora mieszka tuz obok , wiec zaprosila mnie do siebie na chwile , zaraz pozniej przyszedl jej narzeczony . Zlozylismy sobie zyczenia .

Do domu dotarlam na czas i w sam raz , zaczelismy nakrywac stol .

Wybralam potrawy nieznane w Holandii : barszcz , kapusta z grzybami lesnymi , ogorki kiszone , sledzie po polsku w oleju , a takze znane - pierozki (  wloskie ) z grzybami , smazona ryba , ziemniaki bez okrasy , chleb . 

Oplatek , w naszym malym kregu , zaczelam od  corek  ,  nasz gosc  wczul sie w nastroj i wszyscy zlozylismy sobie dobre , mocne , prawdziwe zyczenia .

Sluchalismy wersji angielskiej , holenderskiej i polskiej kolend i muzyki swiatecznej , od czasu do czasu spiewajac .

Prezenty byly w duzej obfitosci , kazdy postaral sie jak mogl najlepiej .

Jedno dziecko dostalo swoja pierwsza , wymarzona , angielska wersje ksiazki H.Potter,  czesc I i zaczelo z przyjemnoscia czytac . Przeklady juz zna , teraz czas na wersje oryginalna . Bardzo mnie to cieszy , sama przeczytalam na przyklad Cien Wiatru w przekladach holenderskim i polskim , zaluje , ze nie znam jezyka hiszpanskiego .

Drugie dziecko dostalo najnowsza ksiazke swojej ulubionej pisarki Francine Oomen , autorke serii :  Hoe overleef ik ...Jak przezyje... ( tym razem zatytulowana - "... z / bez przyjaciol " ) . Z radoscia dolaczyla ja do swojej kolekcji .

Trzecie dziecko dostalo ksiazke Terry Pratchett , pt . The Last Hero ,  z ilustracjami Paula Kidby . Chcial dostac ksiazke w jezyku angielskim , w okreslonym gatunku i byl bardzo zadowolony z mojego wyboru .

Dostalam tez maly szklany swiecznik na jedna herbaciana plaska swieczuszke  , w kolorze turkusowym , ktory bardzo mi sie podoba i oswietlal wszystkie wieczory wsrod innych pozapalanych  swiec .

Dostalam kubek , recznie malowany , na ktorym wesole zaby siedza na lisciach nenufarow z bardzo zrelaksowanymi minami , tak , ze na sam widok robi sie wesolo .

Dostalam pudelko czekoladek , ktore  okazaly sie  smakowite .

Bylo jeszcze duzo roznosci i wszyscy zadowoleni .

W drugi dzien Swiat odwiedzili nas syn mojego bylego meza z narzeczona , wiec mialam jeszcze wiecej dzieci , ktore bardzo sie lubia nawzajem , w domu . Powazne rozmowy tez byly i dorosly brat wybiera sie do szkoly corek , zeby dodatkowo porozmawiac .

Z Rodzicami codzienne rozmowy przez telefon i uczucie , jakby byli z nami , choc sa w Polsce .

Byly tez meczace momenty , ktore najlepiej bedzie zapomniec , puscic w niepamiec , choc nie jest to latwe .

To moje wspomnienie Swiat 2007 z magicznymi chwilami .

niedziela, 23 grudnia 2007

Przynioslam wiec choinke wieksza niz ja , do domu , mrowka mocna , wczoraj . Dzis boli mnie ramie , nic dziwnego .

Piekny swierk . Dzieciom podoba sie , bardzo .

Dzis poszlam po wczesniej upatrzone prezenty . Mam miec troje nastolatkow na Wigilii , dla jednego swieto jest zupelnie nieznane . Ma te tradycje szanowac i w przyszlosci kontynuowac , wiec najwyzszy czas zaczac . 

Na pobliskiej Westerstraat na Jordanie wszystkie ( prawie ) sklepy sa pootwierane . W ksiegarni mila rozmowa i udalo mi sie z pomoca ksiegarza wyszukac - zamiast Tolkiena po angielsku - cos innego , w podobnym stylu , dobrego . Nie ma zartow , 17 letni kamerzysta dwu filmow wie , co jest interesujace w danym stylu ; zaskocze go czyms , mam nadzieje , dobrym . Sam pisze tez opowiadania po angielsku , wiec moze ....moze ? Okaze sie jutro .

Prezenty dla corek , opowiem Wam pozniej , tez ksiazki , ale jakie !:)

Wychodze na ulice i widze , ze pali sie ogien w malych ,  zardzewialych koksownikach przed innym sklepem , ludzie siedza na drewnianej lawce ; pojawil sie  nowy sklep , z mila atmosfera , w dzielnicy  .

Drewniane szczapy zarza sie cudownie .

Nigdzie nie wolno rozpalac ognisk w Holandii , oni obeszli ten przepis , zapraszaja mnie do wnetrza , na grzane wino . Wszyscy goscie dostaja po lampce goracego grzanca ...i rozmawiam z trzema kobietami w srodku sklepu , kolo starej szafy z lustrem  .

Moja uwage zwraca naszyjnik z krysztalem oszlifowanym w ksztalt serca , z bardzo wspolczesnym zapieciem z metalu , z przodu ; pierwszy raz widze taki projekt , niespotykany  .

- Kto je zrobil ?- pytam .

- Bart , znasz go ?

- Z ... ( podaje nazwe pracowni ) ?

- Bart bywa tam czesto , wiec tak .

Przymierzam naszyjnik .

Mam juz prezenty i myslalam o prezencie dla siebie ...

Ona pyta , czy jestem z Rosji ... moj akcent .

- Na szczescie nie , prosze mnie nie straszyc przed Swietami . Bronilismy sie przed inwazja rosyjska , zruszczeniem kraju . Urodzilam sie w Polsce .

Smiejemy sie .

Naszyjnik pasuje do Ciebie , mowi Ona .

Nos go . Jesli chcesz , ta cena ...wiesz ...proponuje mi niespodziewanie duzo nizsza cene .

Niemalze daje mi go w prezencie .

Place , dopijam grzanca , zyczymy sobie nawzajem Dobrych Swiat .

Mam na szyi bordowo- czerwone serce , w kolorze roz , ktore kupilam wczoraj .

Czuje sie szczesliwa .

Swieta zaczynaja sie magicznie .

piątek, 21 grudnia 2007

pomieszczony w zimowym krajobrazie

w jaskrawym sloncu

serca zimy

nabierasz apetytu na zycie

----

dotknij

rosliny pija wlasne soki

nie spia

zachlannie

----

popatrz

blyszcza zatrzymane potoki

posluchaj

skrzypia powrozy drzew

----

przejawy migotliwych form w statyce

przenikliwie nasycaja

odetchnij

do glebi

----

wbrew porze

ozyj

-----------------------------------------Agnieszka Sadlakowska

Wiersz ukazal sie w Kwartalniku Scena Polska .

Poniewaz ukazal sie wyjatkowo na okladce , zapytalam Sekretarza Redakcji :

- Dlaczego umiesciles moj wiersz na okladce ?!

- Bo nie umiescilem tam swojego ( w domysle - wiersza ) .

Ladnie wybrnal ...

I tym wesolym wspomnieniem - anegdota redakcyjna - zakoncze wpis , zyczac Wam Moi Mili Czytelnicy Spokojnej i Pieknej Wigilii , Zdrowia , Szczescia , Radosci i spelnienia wszystkich Waszych marzen pod choinka .

Wesolych Swiat !

Post Scriptum .

" Nie mozna polaczyc sie z serwerem pocztowym " , od dwu dni infromuje mnie : @gazeta.pl ; dziekuje za przyslane zyczenia , ktorych jeszcze na razie  nie moge odczytac , rowniez na razie  nie jestem w stanie powysylac zyczen , wiec ta droga dziekuje jeszcze raz wszystkim , ktorzy  zlozyli mi zyczenia  .

( 709 )

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5