ZAPIS MYSLI , ZYCIE CODZIENNE , REPORTAZE , WIERSZE , OPOWIADANIA , RELACJE Z WERNISAZY.
Archiwum
O autorze
Zakładki:
Facebook
Gdzie zagladam
GTWB
IMA
Mapa Warszawy
Mozna napisac do mnie
Nasza klasa
Picassaweb
Retrospektakl
Tajemnica.wordpress.com - blog.
wtorek, 27 stycznia 2015

W sobote 24 stycznia w KochXBos Gallery odbyl sie wernisaz prac Ciou zatytulowany: 'Beyond the rainbow'.



Fot. Chantal van Binsbergen.

Fot. Chantal van Binsbergen.

Ciou, fot. Sarah Meuleman.

Wszystkie zdjecia pochodza z Fb.

Wiecej na stronie galerii:

http://www.kochxbos.nl/

Zapraszam na spacer do amsterdamskiej galerii sztuki :)

AS

sobota, 24 stycznia 2015

Tak dzis rano wygladal Amsterdam, teraz swieci slonce i snieg topnieje.

Zdjecie pochodzi z Fb, ze strony Amsterdam.

Udanego weekendu wszystkim zycze! :)

czwartek, 22 stycznia 2015

Mgliscie bylo wczoraj i jest dzis, co widac na zalaczonej fotografii:

Zdjecie nosi tytul: 'Misty Amsterdam Morning', autorem jest Yat Ho Tsang. 

Udanego czwartku wszystkim zycze :)

poniedziałek, 19 stycznia 2015

W piatek 16 stycznia w Galerii Cloud Art & Coffee odbyl sie wernisaz prac trojga artystow: Leendert Mulder, Patricia Ribas & Ai Sato.



Leendert Mulder



Patricia Ribas



Ai Sato

Wiecej na stronie galerii, skad pochodza reprodukcje dziel:

http://www.cloudartcoffee.nl/exhibitions/

Zapraszam na spacer do amsterdamskiej galerii sztuki :)

poniedziałek, 12 stycznia 2015

W sobote 10 stycznia w Eduard Planting Gallery pokazal swoje prace Micky Hoogendijk na wernisazu zatytulowanym: "The Other Side of Fear is Freedom".

Wystawa jest czynna do 7 marca 2015.

Wiecej na stronie galerii, skad pochodzi reprodukcja dziela:

http://www.eduardplanting.com/shows-art-fairs/current-forthcoming-shows/the-other-side-of-fear.html

Zapraszam na spacer do amsterdamskiej galerii sztuki :)

piątek, 02 stycznia 2015

Takiego Sylwestra jeszcze w moim zyciu nie bylo! 

Ulubiony wegetarianin zaprosil mnie do siebie, najpierw zrobil pyszna kolacje, jak zwykle, a pozniej, jak mielismy w planach, wybralismy sie na impreze do jego przyjaciol. Z dwoma butelkami dobrego szampana w torbie, szybko przeszlismy odleglosc czterech przystankow tramwajowych i znalezlismy sie w towarzystwie joginek, joginow, wegetarian. Spotkalam ekipe  pieknych, zwinnych, serdecznych, emanujacych dobra energia, otwartych osob. Okazalo sie, ze maja zwyczaj wspolnie cwiczyc rozne odmiany jogi, znaja sie i lubia. Tanczylo nam sie swietnie, wegetarianskie potrawy byly przepyszne. Rozmowy tej nocy byly bardzo ciekawe. Jeden z mistrzow jogi, nauczyciel, okazal sie byc wnukiem rosyjskich emigrantow z 1920 roku, ktory wrocil do Europy. Mloda dziewczyna, slyszac, ze jestem z Polski, powiedziala mi, ze jej brat ma dziewczyne z Polski, niezwykla malarke, ktora ona kocha jak siostre. Brat, tej nocy, ma zamiar poprosic swoja dziewczyne o reke, najwiekszym marzeniem siostry jest, aby dziewczyna zgodzila sie zostac jego zona. Po raz kolejny zauwazylam w Holandii calkowity brak dyskryminacji, ludzi lacza zainteresowania, nie dzieli wiek, ani pochodzenie. Holendrzy i inne nacje, w wieku od okolo 20 lat, po siwe wlosy, lub wlosow brak, bawili sie dobrze razem. W tej grupie bylo to mozliwe, zwykle tak milo nie jest.O polnocy wyszlismy na ulice, przed dom, z zimnymi ogniami i kieliszkami, strzelily korki szampanow, wszyscy skladali wszystkim zyczenia Szczesliwego Nowego Roku. 

Okolo trzeciej nad ranem postanowilismy wracac. Okazalo sie, ze nie wiadomo, gdzie jest czapka. Nie bylo zimno, wedlug mnie, ale on zawiazal sobie szalik na glowie, na szczescie wezel wypadl pod broda, nie na czubku glowy. W tej sytuacji, gdy niemal doszlismy do mojego domu, udalo sie zlapac zamiast taxi inny samochod, ktorego kierowca zaproponowal podwiezienie do domu za dyche i zmarzniety mezczyzna odjechal, a ja poszlam spac.

Motyw czapki powrocil do mnie po przebudzeniu. Postanowilam przejsc sie jeszcze raz ta sama trasa, uwaznie ogladajac plotki, rowery, krawezniki, bo moze ta czapka, ktora w trakcie spaceru schowal do kieszeni, gdzies tam lezy. Z niedowierzaniem patrzylam na ilosci zgubionych rekawiczek, szalikow, pojedynczych imprezowych butow i skarpet, oczywiscie pustych butelek; trafila sie nawet elegancka muszka. Na jakims rowerze wisial porzucony plecak.Ktos mial dosc krzepy, zeby wywalac z drugiego pietra choinke na ulice. Para turystow popijala po puszce Tyskiego. Zapytani, skad maja Tyskie, odpowiedzieli, ze z najblizszego nocnego, jest tam tez Lech; dziewczyna zaproponowala mi dopicie jej piwa, bo ona juz nie moze. Odpowiedzialam, ze ja tez juz nie moge, zyczylismy sobie nawzajem Szczesliwego Nowego Roku! 

Nagle, gdy skrecilam z chodnika na skwer, ktory dzielil mnie od domu, zobaczylam zajaca. Nie moglam uwierzyc wlasnym oczom, az zapytalam grupke przechodzacych osob, czy tez go widza. Odpowiedzieli, ze owszem, widza zajaca. Zajac, na widok stada ludzi z wlepionymi w niego oczami,  "...jak to zajac, uciekl w krzaki nie czekajac". Poczulam sie jak nimfa lesna, w grudniu motyl na chodniku, w styczniu zajac w centrum miasta, nie liczac odwiedzajacych mnie dzieciolow i innego ptactwa.

Dzien juz sie konczyl, gdy nagle ktos zaczal dobijac sie do drzwi tak mocno, ze az wyszlam na balkon. Okazalo sie, ze dostarczono pizze, ktorej nie zamawialam. Chlopak ze skuterem z pudlem namawial mnie, zebym wziela te pizze, zamowiona i juz zaplacona. Okazalo sie, ze pomylil adresy, chodzilo nie o te ulice, ale o kanal za rogiem. Na zakonczenie sceny balkonowej zapytal mnie, spalas? Nie, tanczylam, odpowiedzialam rownie absurdalnie.

Ten rok zaczal sie ciekawie!;)