ZAPIS MYSLI , ZYCIE CODZIENNE , REPORTAZE , WIERSZE , OPOWIADANIA , RELACJE Z WERNISAZY.
Archiwum
O autorze
Zakładki:
Facebook
Gdzie zagladam
GTWB
IMA
Mapa Warszawy
Mozna napisac do mnie
Nasza klasa
Picassaweb
Retrospektakl
Tajemnica.wordpress.com - blog.
środa, 31 stycznia 2007

Dzieci , ktore opuszczaja duzo dni szkolnych , sa podejrzewane o wagary , a jesli rodzice zglaszaja , ze dziecko jest chore , rodzice sa podejrzewani ...i wtedy zaczynaja sie rozmowy ze szkola , ktorej dobrze jest dac pisemne pozwolenie na rozmowe z lekarzem domowym , lekarka szkolna , konsultantka w szkole i jeszcze jedna przedstawicielka ochrony zdrowia dzieci , ale to wszystko nie wystarcza .

Holendrzy maja specjalnego urzednika do badania spraw tego rodzaju , ktory wymierza kary finansowe rodzicom , za nieobecnosci dzieci w szkole i doklada dzieciom kuratora , po skierowaniu sprawy do sadu . Rozmowa z takim urzednikiem przypomina przesluchanie dziecka w obecnosci rodzica i rodzica w obecnosci dziecka .

Nasza urzedniczka szybko zorientowala sie , ze depresja dziecka , w trakcie leczenia ,  jest zespolem chorob i nie wymierzyla mi kary , tylko pouczyla dziecko , co jej grozi za nieobecnosci w szkole . Poza tym byla mila . Pierwsze spotkanie w jej biurze trwalo trzy godziny .

Skarge na to , ze szkolna psycholog obiecala tajemnice rozmowy dziecku i to , ze wszystko pozostanie w czterech scianach gabinetu , a nastepnie zadzwonila do jej ojca i wszystko mu opowiedziala , po czym  ojciec urzadzil awanture  corce ( ktorej nie widzial od osmiu miesiecy , bo nie mial czasu )  , urzedniczka potraktowala powaznie , mamy dostac kogos innego , zeby dalej prowadzil sprawy szkolne . Jest to o tyle dobre ( szkolna psycholog zaczela powtarzac negatywne poglady bylego meza na moj temat -  nasluchala sie , on ma wyrazny dar przekonywania - i bez sprawdzenia jak to naprawde jest , zaczela napadac na mnie ) , ze powinna teraz  udac sie wspolpraca z kims innym , mam nadzieje obiektywnym , zeby pomoc dzieciom , zamiast wysluchiwac  wymyslonych oskarzen na moj temat .

Spodziewam sie kilku dni spokoju ; powiadmienia poczta o terminach kolejnych spotkan i dyskusji   jeszcze nie przyszly .

22:39, sad.a.5
Link Komentarze (4) »

Zglosilam chore dziecko w szkole , to samo , z drugiej strony sluchawki rozleglo sie westchniecie rownie ciezkie jak moje , znow ...stress i bol zoladka , lekarstwo dostala , nie moze nic jesc ...

Na czas przeze mnie obudzone , pobieglo do szkoly zdrowsze dziecko , wpadlo na przerwe na drugie sniadanie , wyrzucilo z siebie smutki szkolne i radosci , zjadlo porzadnie , wciaz mizerne , pobieglo znow do szkoly .

Dzis pojdzie po jedzenie dla chomika , sama , do sklepu ze zwierzatkami .

Uzupelniam liste zakupow o to , co moje dzeci  chetnie dzis zjedza .

Swiatlo w lazience znow wysiadlo i poznajemy uroki kapieli przy swiecach , straszliwe cienie rzucaja sie na sciany , horror w domu . Nowy kontakt lazienkowy  na sznurku wysiadl po pol roku , najpierw migotal , jak sie cignelo za sznurek , nie dzialal , za to zapalalo sie swiatlo samo , gdy nikt nie dotykal sie do sznurka , dziwnie ...Dzis ma mnie odwiedzic ten kolega , ktory zalozyl ten kontakt , zobaczymy , co poradzi .

Uzupelnilam troche blox o proze .

I - rozmawialam z Nim w Polsce , przez chwile ,  przez telefon , jestem szczesliwa , przez chwile  :)

15:49, sad.a.5
Link Komentarze (2) »

Znacie ? - Znamy ! No to poczytajcie , jeszcze raz , lub zostawcie sobie na potem :) Milego czytania .

Agnieszka Sadlakowska

 

 

Biznes

 

2006.11.23 Nasza Polonia

 

Poszedłem na sobotni targ, na rynek koło Północnego Kościoła. Był pogodny dzień .

- Cześć Marek - odezwał się nagle jakiś głos .

- Pablo ! - wykrzyknąłem - skąd się tu wziąłeś ?

- Przywiozłem ciężarowkę szkieł, nie wiesz, kto chce kupić ?

- Jakich szkieł ?

- Głównie kryształy .

- Pogadam z Carlo, on stoi zawsze w soboty koło kościoła .

- No, to cześć.

- Gdzie się tak spieszysz?

- Spać. Były kolejki na granicy, długo stalem .

- Zadzwoń jak wstaniesz .

- Dobra .

Agnieszka Sadlakowska
Foto Baciar

 

Pod kościołem grał na akordeonie mężczyzna z warkoczem. W pewnej odległości od niego formowali półokrąg Peruwiańczycy w tęczowych chustach. Po przeciwległej stronie rynku, na wolnej przestrzeni między straganami, stroił saksofon surinamski jazzman, którego zawsze warto było posłuchać .

 

Dziewczyna w czarnej sukience ustawiała na koziołkach cymbały, brodaty chłopak obok niej wyjmował skrzypce z futerału: - "Oj, dyna dyna, przepiło się i teraz ni ma ..." - zanucił skocznie .


Rozglądałem się dookoła w poszukiwaniu Carla. Kupiłem kiedyś u niego wisiorek z różowego kwarcu dla Jane . Pogadaliśmy wtedy troche. Teraz chciałem się dowiedzieć, jak idzie biznes, może załatwić sprawę Pabla.


Ptasznik ustawiał klatki z gołębiami i z kanarkami. Dalszy widok zasłaniała szafa z lustrem, w którym odbijała się sterta starych ubrań na sprzedaż, a nad wszystkim górowała ambona, przywieziona zapewne z jakiegos kościoła. Krzesła, zastawy stołowe ustawiane wprost na dywanach rozesłanych na ziemi tworzyły dalsza perspektywe miejsca, które przemierzalem co sobotę, choć nie w poszukiwaniu przedmiotów do nabycia. Lubiłem ludyczną atmosferę tego rynku .


Dostrzegłem Carlo. Właśnie rozkładał rzeczy na straganie i zauważyłem, że się przekwalifikował. Nie miał żadnych kamieni, szlachetnych, ani półszlachetnych. Wyciągał z worków wiklinowe obręcze różnej wielkości, oplecione siatkami z piórkami, kamykami i koralikami. Ucieszył się na moj widok .

- To są łapacze snów . Wiesza się je nad łóżkiem. Indiańskie - objaśnił.

- Sprowadzasz z Ameryki ?

- Nie, sam robię. Sąsiad jest Indianinem, Pokazał mi różne ciekawe rzeczy, mało tu znane .

- Ludzie to kupują ? - zainteresowałem się.

- Różnie - rzekł wymijająco Carlo - zapalisz ?

Zaczał nabijać coś, co wyglądało jak fajka pokoju. Poczułem słodki, korzenny zapach .

- Nie palę, niestety - odpowiedziałem zgodnie z prawdą.

Chciałem się konkretnie dowiedzieć, ile kosztuje wynajęcie straganu na targowisku, ale Carlo jakby odpłynął, zapatrzył się w niebo ponad dachówkami kamienic, zajął czym innym. Nie chciałem mu przeszkadzać. Nie chciałem też odejść.


Po dłuzszej chwili Carlo ocknał się. Wtedy zagadnałem: - są szkła do sprzedania, kolega przywiózł.

- Niech przyniesie, postawi się, zobaczymy, jak idą - kiwnał głową Carlo .

- Powiem mu .

 

Udalo mi się coś osiągnąć; gdyby Carlo i Pablo się dogadali, może by się dało łapać sny w krysztaly .

 

Amsterdam , 2006.

 

Agnieszka Sadlakowska

 

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 13